niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział 11.

Leżałam na swoim łóżku dokoła mnie było pełno pudeł z moimi rzeczami. Czyli to się tak kończy? Całe życie w tym cholernie słonecznym mieście, a teraz to wszystko ma przepaść dla jakiego deszczowego miasta. Niespodziewanie ciepłe łzy wydostają się z moich oczu, za chwilę wyruszam na lotnisko, a przed oczami nadal mam loczka, który próbuje się wytłumaczyć, lecz nie potrafi.

"- Powiesz mi co to do cholery miało być? - odezwałam się dopiero kiedy dotarliśmy do mnie. Siedzieliśmy w aucie, a Harry przez całą drogę się nie odzywał i nie wiem czy nadal miał taki zamiar - odezwiesz wreszcie? - prychnęłam pod nosem i odpięłam pas, nagle poczuła że jego palce zostały oplecione na moim nadgarstku. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego zielone oczy, które błyszczały... tak smutno.
- Przepraszam... Nie.. Kurwa... No wiesz ja.. - chłopak próbował się tłumaczyć ale mu nie wychodziło, nie chciałam słyszeć kolejnego kłamstwa.
- Harry, proszę Cię zostaw mnie w spokoju! - po tych słowach wysiadłam z samochodu, gdy zamykałam drzwi usłyszałam jeszcze parę słów, które mnie poruszyły. Przy drzwiach do domu odwróciłam się ostatni raz. Harry bił pięściami po kierownicy, a na końcu przyległ głową. Jedna łza pozwoliła sobie opuścić moje oko. "

Do pokoju weszła matka, szybko przetarłam mokre policzki i spojrzałam w jej stronę. Dziwnie mi się przyglądała, a po chwili szła w moją stronę i mocno przyciągnęła mnie do siebie. Czułam że potrzebuje jej czułości w tej chwili. Wiem że źle ją traktowałam ale... chcę to zmienić.
- Mamo, przepraszam za wszystko. - kobieta zaczęła czule głaskać mnie po plecach.
- Wiem córeczko, ja ciebie też bardzo przepraszam.

~*~

Wsiadłam do zamówionej TAXI, na tylne siedzenie, a matka usiadła obok kierowcy. Mój wzrok wbity był w budynek, w którym się wychowałam. Smutno uśmiechnęłam się przypominając sobie ile miłych chwil w tym miejscu przeżyłam. Teraz muszę go tak po prostu zostawić? Poczucie winy zżerało mnie od środka, ponieważ Andy przez naszą kłótnie, nawet nie wie, że wyjeżdżam. To z mojej strony bezduszne, przecież to mój najlepszy przyjaciel od pamiętnych czasów, albo już były przyjaciel. Po tym co zrobił i zamiast mnie wybrał tego faceta, złamał moje serce. "Dobrze zrobiłam, że nic mu nie powiedziałam. Dobrze zrobiłam." Wmawiałam sobie tą gadkę przez połowę drogi. Zamknęłam oczy, zmęczona wszystkim. Czułam się zraniona przez Andi`ego i Harr`ego. Chociaż przystojnego bruneta z dołeczkami, znam tak krótko, ale zbliżyliśmy się do siebie, w inny sposób. Nawet nie zauważyłam, że palcem wskazującym rysowałam na szybie literkę "H". Szybko zmazałam ją, rękawem kurtki i na wszelki wypadek, żeby to się nie powtórzyło, włożyłam ręce w kieszenie. Spojrzałam na moją matkę, która z uśmiechem na ustach opowiadała taksówkarzowi o tym jak jest szczęśliwa, że się przeprowadzamy. Nie zwracała uwagi na to, że on ją ignoruje i to go nie obchodzi. Gdyby nie to, jak koszmarnie się czuje, na pewno bym się zaśmiała oraz przeprosiła za jej dziecinne zachowanie. Zamiast tego, siedziałam cicho i liczyłam w myślach do 20 w różnych językach. Zaprzestałam tę czynność dopiero wtedy, kiedy dotarliśmy na miejsce. Mama zapłaciła za przyjazd z drobną dopłatą. Szłam tylko z torbą podręczną ponieważ  mama zdecydowała, że na miejscu wszystko kupimy, a rzeczy, które ja chciałam wziąć wysłała wcześniej autem transportowym, więc powinny przyjść jutro.
-Jestem taka szczęśliwa- powtarzała monotonnie, a ja zaczęłam robić dziwne miny..
-Taa wiem. Mówiłaś 10 sekund temu to samo- przewróciłam oczami, stając do kolejki
-Bo to prawda- zachwycała się, a ja miałam ochotę się położyć i obudzić kiedy będziemy na miejscu.
-Nasza kolej- podałam starszej pani pieniądze
-Dzień dobry, samolot wystartuje za 1,5 godziny- powiedziała i dała mi bilet
-Poczekam na Ciebie na ławce- wskazałam palcem miejsce, a mama pokiwała głową
Ruszyłam powolnym krokiem do celu.

sobota, 20 grudnia 2014

Ważne info ! :D

Cześć kochani, pewnie zauważyliśmy że zalegamy z nowym rozdziałem. :D
Przepraszamy, ponieważ ja napisałam swoją połowę ale Paulinie się zepsuł laptop, wybaczcie jej. :) 
Bardzo was kochamy i dziękujemy że wróciliście po mimo naszej długiej przerwy ;p
Jest was coraz więcej przez co się tak cieszymy że ja ostatnio swojego laptopa ze szczęścia upuściłam ;) Proszę was jeszcze o komentarze, bo jednak to bardziej motywuje ♥

Chce was zaprosić na mój nowy blog :)

Każda zmiana w naszym życiu, nieza­leżnie czy up­ragniona czy nie­chciana, przy­nosi po­zytyw­ne skut­ki jeśli tyl­ko pot­ra­fimy z niej czer­pać korzyści. Każde cier­pienie uod­parnia, każdy uśmiech łagodzi ra­ny. Ale zbyt często po­zos­ta­jemy na to ślepi."

 http://niechciana-harrystyles.blogspot.com ---> blogspot.com
http://www.wattpad.com/story/27511725-niechciana ---> wattpad. com 


Zajrzyjcie proszę was :D

sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 10

Rozglądałam się w każdą stronę, skanując wzrokiem cały parking. Mierzyłam auto po aucie, modląc się w duchu, że po prostu go nie zauważyłam. Westchnęłam głośno kiedy nie znalazłam samochodu Harre`go. Czułam się bezsilna. Kucnęłam i schowałam głowę miedzy kolana, aby się uspokoić. Usłyszałam warkot silnika, a po tym dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi. Bałam się, że jeżeli uniosę głowę, zobaczę funkcjonariusza policji, który powiadomi mnie o wypadku, w którym Harry został uszkodzony. Poczułam lekkie szturchnięcie w ramie, więc popatrzyłam w górę. Wściekła zacisnęłam wargi, widząc uśmiechniętego Harre`go z dwoma lodami w rękach.
-Źle się czujesz?- spytał głupio, a ja miałam ochotę mu porządnie przyłożyć i zetrzeć uśmieszek z jego twarzy
-Nie!- krzyknęłam i wstałam
-Ej, In. Co Ci?- nie odpowiedziałam, tylko ruszyłam do samochodu ignorując jego wołanie
-In, do cholery!- wrzasnął, a mnie aż ciarki przeszły- Przepraszam, ale nie wiem o co Ci chodzi.
-Ty byłeś nie wiadomo gdzie..
-Po lody- sprostował, a we mnie się buzowało
-Dobra! Byłeś po pieprzone lody, a ja tu czekałam, marzłam i się martwiłam! Dodatkowo, nie odbierałeś zasranej komórki. Co ty sobie wyobrażasz!- machałam zbulwersowana rękami na wszystkie strony
-Przepraszam! Telefon mi się rozładował kiedy grałem w Happy Jump, jak się szykowałaś!- zmierzyłam go morderczym wzrokiem
-Zwalasz na mnie winę?!- warknęłam, już nieźle wkurzona
-Oczywiście, że nie! Po prostu stwierdzam fakty- jęknął 
-Dobra- krzyknęłam i wsiadłam na miejsce pasażera
-Dobra!- odkrzyknął kiedy trzasnęłam drzwiami i sam usiadł na miejscu kierowcy
-Chcesz loda czekoladowego?- szepnął bojąc się mojej reakcji
-Tak- burknęłam i wyrwałam mu go. Nie mogłam już wytrzymać i zaczęłam się śmiać, a po chwili dołączył do mnie Harry.
Zaczęliśmy się wygłupiać z tymi lodami, najpierw brudziliśmy się na wzajem, a potem doszło do słodkiego pocałunku. 
- Mam pomysł. - przerwałam nasz pocałunek i przeszłam pomiędzy siedzeniami na tył. 
- Jaka ty nie grzeczna. - chłopak chciał do mnie dołączyć lecz coś, a może ktoś mu przerwał. Do szyby od strony kierowcy zapukała ta suka. Harry wyszedł do niej, a ja pierwszy raz się cieszyłam że jestem drobna i schowałam się za siedzenie. Zaczęło się we mnie gotować, gdy wsiadła z nim do samochodu.
- Harry ty łakomczuchu. - odezwała się swoim piskliwym głosem.
Nie wiem gdzie jechaliśmy, ale strasznie było mi nie wygodnie. Co chwile pani głupia się odzywała, a Harry ją zlewał. Najgorsze co mi usłyszeć było to...
- Harry cieszę się że do siebie wróciliśmy. Tęskniłam za tobą. - niech ino wysiądzie z tego auta i zostanę sam na sam z tym zdradziecki, słodkim lecz bardzo głupim że mnie tak okłamał chłoptasiem.

 8 Kom=> NEXT 

niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 9.

Kiedy brunetka wpiła się w usta Harre`go moja podświadomość szalała. Miałam ochotę wyjść z tego pomieszczenia i ją uderzyć po czym powiedzieć : - Tknij go jeszcze raz, a ujebie Ci łapy, suko. Momentalnie na mojej twarzy pojawił się chytry uśmiech. 
Zdziwiło mnie gdy Harry ją odepchnął i kazał wyjść. Dziewczyna była wściekła, ale posłusznie wyszła, poprzednio trzaskając drzwiami. Ja za to wyskoczyłam z szafy i zaczęłam się śmiać. 
- Z czego się śmiejesz leniu ? - chyba poprawił mu się humor, mi zresztą też.
- Chodź tu - zachęciłam go palcem, Harry podszedł i niespodziewanie mnie pocałował.
- Robisz to nawet fajnie - uśmiechnęłam się niewinnie.
- Tak sądzisz? - popatrzył na mnie swoim seksownym wzrokiem. Zrobiło mi się strasznie gorąco.
- Taak. Za mną strasznie ciężki dzień, chętnie o nim zapomnę - teraz ja zaczęłam go całować, no cóż nikt nie jest tak silny jak się nam wydaję...

~*~

Całe cztery dni spędziłam z tym idiotą w łóżku. Graliśmy w karty, a dokładniej w rozbieranego pokera. Jedliśmy różne słodycze, które idealnie były ułożone na brzuchu Harre`go, albo moim. Same grzeczne rzeczy... w ogóle nie uprawialiśmy seksu. Taaa w ogóle. No dobra, w minimalnych ilościach, razy dziesięć. Mogło by tak pozostać lecz czas uciekał, a matka na pewno siedzi w domu i się martwi. Mam te cholerne siedemnaście lat, nie powinna mnie traktować jak jakiegoś bachora. Spojrzałam na chłopaka, który biega po apartamencie i się ubiera. Od razu na mojej twarzy zawadniał ogromny uśmiech. 
- Harry... - zawołałam chłopaka, który zniknął z mojego pola widzenia.
- Tak ? - wychylił się z łazienki, ubabrany pastą. 
- Wiedziałam, że masz wściekliznę.. - chłopak zaczął się śmiać głośno i niespodziewanie zaczął biec w moją stronę, po czym rzucił się na łóżko i zaczął mnie łaskotać.
- Odejdź ode mnie ! - zaczęłam piszczeć, a Harry jeszcze bardziej mnie łaskotał. Nagle się zatrzymał, popatrzył mi prosto w oczy i pocałował. Mogę powiedzieć że ten pocałunek był bardzo miętowy. 
- Przez ciebie muszę iść pod prysznic. - oburzona wyszłam z łóżka i po drodze pod prysznic zaczęłam ściągać koszulkę Hazz`a, stanik, a na końcu koronkowe majtki. Gdy ciepła woda zderzyła się z moją skórą zrobiło mi się przyjemnie dobrze. Chwyciłam jego szampon, po czym zaczęłam myć włosy. 
- HARRY PRZYNIEŚ MOJE UBRANIA! - jak mogłam zapomnieć o ubraniach, które są porozrzucane po całej sypialni. 
- Musisz już wracać do domu? - kiedy otworzyłam drzwi prysznicowe stał tam jak bezbronny szczeniaczek i trzymał ręcznik. Po czym mnie nim obwinął i przytulił.
- No niestety... szkoda że wyjeżdżam, może się jeszcze spotkamy. - jego mina była bezcenna, jakbym obcięła mu włosy.
- Gdzie ? - czy on był wściekły?
- Do Londynu. - po tych słowach zaczął się śmiać. Zmierzyłam go moim wzrokiem " o co Ci zaś chodzi "
- No to się ode mnie nie uwolnisz. - puścił mi oczko i pozwolił na ubranie się.

Kiedy byłam już ubrana i uczesana spojrzałam ostatni raz w lustro. Harry siedział w salonie bawiąc się telefonem. 
- Gotowa. - śmiesznie było zobaczyć jak Hazz podskoczył przestraszony na kanapie.
- Okey, no to Cię odwiozę. - Wstał, wziął kluczyki oraz dokumenty ze stolika i otworzył mi drzwi.
- Dobra In, robimy tak, ty musisz wyjść tylnym wyjściem, czyli przez kuchnie, a ja jadę windą na podziemny parking. - czy on oszalał?
- Wstydzisz się mnie ? - odezwałam się oburzona, no co on sobie myśli że jestem zabawką na tajemne schadzki ?! Nawet tak niech nie myśli.
- Nie, In. Nie wstydzę się ciebie. Po prostu nie chcesz znaleźć się na okładce każdej gazety i na każdej plotkarskiej stronie, że spędzasz ze mną noce, a potem będziesz dostawać po gruszki. - wyjaśnił spokojnie, po czym pocałował mnie czule.
- No okeey. - uśmiechnęłam się usatysfakcjonowana. Kiedy mieliśmy się rozdzielać nagle Harry mnie zatrzymał.
- In mam coś dla ciebie. - z płaszcza wyciągnął biały telefon. 
- Czy to Iphone? - zapytałam zdziwiona.
- Tak, jeśli Ci się nie podoba to możemy wybrać co chcesz. 
- Kurdę, Styles ja nie mogę tego przyjąć. - zaczęłam się jąkać.
- Musisz, bo inaczej jak się będę z tobą kontaktować. - wymyślił to za pewnie na poczekaniu.
- Harry, ale pożyczam go tylko.
- No ale po co mi kolejny...
- HARRY. 
-Dobra, dobra. Leć tam będę czekał.

Rozdzieliliśmy się, zjechaliśmy dwoma osobnymi windami. Poprawiłam włosy, po czym wyszłam z windy. Zapytałam się recepcjonistki gdzie jest kuchnia. Bez żadnych zbędnych pytań zaprowadziła mnie. Najpierw szliśmy przez restaurację, a na końcu przez kuchnię. W której okropnie śmierdziało. No ale jedzenie jest pyszne.
Czemu jego jeszcze tu nie ma? Spojrzałam na komórkę, która była piękna i nowa. W kontaktach miałam tylko jego numer, a na tapecie jego zdjęcie bez koszulki. Kiedy kolejne dziesięć minut minęło napisałam do niego.

Harry S. 
Gdzieś ty jest. Ja tu marznę. Pośpiesz się! 

Nie dostałam wiadomości, jedynie co usłyszałam nie daleko to sygnał pogotowia. Nie wiem dlaczego ale zaczęłam się bać o niego.

4 kom = next ♥

sobota, 29 listopada 2014

Niespodzianka

Więc moje kochane słoneczka mam dla was trzy dobre wiadomości :) 
Zacznijmy od dobrych... 

1. DOBRA

Świetna dziewczyna z Wattpad`a zrobiła promo JF :D Czy to nie wspaniałe ? 
Link podrzucam wam tu ----> https://www.youtube.com/watch?v=SkDerxYaowk&feature=youtu.be 
Jej nick na wattpadzie jest "slabosc" jest bardzo miła i ma wielki talent do PROMO i ZWIASTUNÓW. Z bólem serca przyznaje że jest lepsza ode mnie. 

2.DOBRA

JF jest nawet na wattpadzie, tak dobrze słyszycie. :)
Bardzo bym was prosiła o wsparcie i komentarze jak i gwiazdki tam. Link --->
 http://www.wattpad.com/story/27346976-just-friends-♥

Proszę was o wsparcie tam i rozsyłanie tego linku :)

3. DOBRA

Rozdział jest w trakcie pisania, nie spodziewacie się co w nim nastąpi :)
Możecie się domyślać, czy In zrobi kłótnie Harremu.
Czy ich losy potoczą się inaczej, a może jest jeszcze trzecia opcja :DDD

4 WIADOMOŚĆ TEŻ JEST DOBRA ALE ZA BARDZO NIE DOTYCZY JF.

Zaczęłam pisać też nowe opowiadanie, ma już zwiastun i znajdziecie je tylko na wattpadzie. 
Bardzo mi na nim zależy gdyż w pewnym stopniu główna bohaterka upodabnia się do mnie, nawet jej losy są troszeczkę zbliżone do moich :) 


Bardzo by było mi miło jakbyście też zaglądnęły i zostawiłyście coś po sobie :*
http://www.wattpad.com/story/27511725-niechciana


PS. PAMIĘTACIE JAK PISAŁAM W KTÓRYMŚ BLOGU ŻE MOJE MARZENIE JEST TAKIE ŻE TO CO PISZE BYŁO DOBRE I COŚ ZDOBYŁO. NADAL SIĘ TEGO TRZYMAM, LECZ NIE JESTEM PEWNA SWOJEGO PISANIA CZY SIĘ PODOBA CZY NIE. WIEM ŻE MUSZĘ ZMIENIĆ WIELE RZECZY WE WSZYSTKIM. CZASEM PISZĘ TAK ŻE TYLKO JA TO ROZUMIEM PRZEPRASZAM. 

WASZA WIECZNIE ZAKRĘCONA RORY ♥

JEŚLI CHCECIE SIĘ O COŚ ZAPYTAĆ MÓJ E-MAIL :  roksana.brylkax16@gmail.com

niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 8.

Rozdział zawiera sceny +18 




Chodziłam po parku z butelką wina w prawej ręce. Mam duża ochotę wrzeszczeć na cały świat. Usiadłam na jednej z pojedynczych ławek. Nie chciało mi się myśleć o matce, Stylesie i o całym świecie. W tej chwili liczy się tylko ja i ta prawie pusta butelka czerwonego wina. Muszę wracać.. ale nie do domu. Nie chce kolejnej kłótni, chce spokoju.

Droga z parku do Andiego trwała z dwadzieścia minut, być może doszłabym szybciej gdyby nie wino, które cały czas popijałam. Wtoczyłam się na klatkę schodową, wywracając się co stopień śmiałam się do siebie. Nagle zmierzyłam się z drzwiami mieszkania, bez zawahania weszłam. Stanęłam bez ruchu, przypatrując się parzę na kanapie. Zaczęłam się śmiać jak opętana. Mój przyjaciel wraz z partnerem podskoczyli, kiedy rzuciłam się na siedzenie obok.
- In kurwa, co ty tu robisz ?! - wrzasnął nieźle wkurwiony przyjaciel
- Eghmm ... patrzę sobie - uśmiechnęłam się do nieznajomego - Chcesz ? - wyciągnęłam rękę z pustą butelką 
- Chodź do sypialni! - w stanął nagle - Teraz! - Andy chwycił mnie za przedramię i szarpnął
Trochę mnie to bolało kiedy popchnął mnie do sypialni, cały wściekły. Nigdy go nie widziałam w takim stanie. Zmarszczyłam nos i usiadłam na łóżku.
- Co ty odpierdalasz?! - szeptał 
- Nic, siedzę. - odparłam obojętnie
- Wynoś się. - na te słowa otworzyłam szerzej oczy
- Co ?! Wyrzucasz mnie? Swoją najlepszą przyjaciółkę dla... niego! Chłopaka, który zaraz cię rzuci, a ty będziesz płakać  mi w rękaw po zerwaniu.
- Won! Jak wytrzeźwiejesz pogadamy.
Naszą kłótnie przerwał blondyn o krótkich kręconych włosach i szarych oczach. 
- Andy może ja już pójdę.. -powiedział nieco zmieszany
- Nie Filip, ona już wychodzi - wskazał złowrogim wzrokiem na mnie.
- Tak, ja już idę. - szepnęłam, a w moich oczach pojawiły się łzy. Wybiegłam z mieszkania jak poparzona, głośno trzaskając drzwiami. Wybiegłam przed blok, wyciągłam telefon z kieszeni. Była już 1 w nocy. Nie wiem dlaczego ale ruszyłam w kierunku hotelu Harre`go. 

~*~
Podeszłam do marmurowej recepcji, gdzie siedział zgarbiony trzydziestolatek. Zmierzył mnie surowym wzrokiem. 
- W czym mogę pomóc? - wypowiedział te słowa z wyższością
- Ja do pana Styles`a. - recepcjonista na te słowa się rozśmiał
- Proszę poczekać - wziął słuchawkę do ręki i wykręcił jakiś numer- Panie Styles w recepcji stoi jakaś dziewczyna i pyta się o pana.... mhm... mhmm.. - teraz zwrócił się do mnie - jak się pani nazywa ?
- Inez.
- Panienka Inez... Dobrze. - odłożył telefon.
- Proszę wsiąść do windy i jechać na 12 piętro. pokój 1269

Kiedy byłam już na 12 piętrze i winda się zatrzymała a jej drzwi się rozsunęły zauważyłam Harre`go, opierającego się o ścianę. Jego ubranie było dosyć skromne, gdyż znajdowało się na nim ino dresowe szare spodnie, niebezpiecznie nisko usadzone. Ależ mnie to podniecało.
- Hej.. - powiedziałam speszona
- Wejdź - otworzył drzwi do swojego penthousa.
Weszłam rozglądając się za czymś,a może za kimś. 
- Jesteś sam ?
- Tak. 
- A gdzie ta urocza brunetka, która wyglądała dosyć ugh. - chwyciłam za usta 
- Nie ma. - odpowiadał krótkimi zdaniami, ale rozmowny. Przewróciłam oczami.
- Dobra miejmy to z głowy - chwyciłam za dwa końce koszulki, po czym ją przeciągnęłam przez głowę.  Styles na sam widok mojego zgrabnego ciała w samym czarnym staniku oblizał wargi. No chodź tu. Harry bez zawahania przywarł mnie do ściany wpijając się w moje usta słodkie od wina. Swoje dłonie przerzuciłam przez jego szyje lekko przyciągając go do siebie. Nagle chwycił mnie za pupę, a swoje nogi instynktownie obwinęłam w okół jego ciała. Szliśmy za pewnie do jego sypialni. Nieprzestająca się śmiać z siebie i całować na przemian. kiedy usiadł na łóżku, wtedy ja również usiadłam na nim. 
- Coś się zmieniło ?
- Jasne. To nasz... - moje zdanie przerwał telefon, który miałam w tylnej kieszeni jeansów, Harry go wyciągnął
- Ktoś o nazwie zołza dzwoni. - popatrzył się w moim kierunku z rozbawionym wyrazem twarzy.
- To tylko matka odrzuć. - wykonał mój rozkaz. Ale ona nie przestawała dzwonić. Wstałam ze Styles`a chwyciłam telefon i odebrałam:
- Gdzie ty jesteś, martwię się ! - odezwał się głos w słuchawce.
- Mam Cię dosyć. Przed wyjazdem muszę odpocząć od ciebie - rzuciłam telefonem o ścianę, który rozbił się na trzy części. Chwyciłam za swoje włosy i pociągnęłam z całych sił musiałam poczuć chodź na chwilę ból. Harry popatrzył się na mnie ze zdziwienia.
- Na czym skończyliśmy? - zapytałam z niewinnym uśmiechem.
-In, wszystko w porządku?- usiadłam na nim okrakiem, całując jego szyje
-W jak najlepszym- mruknęłam, przegryzając płatek jego ucha
Odsunęłam się od niego i palcem wskazującym przejechałam po torsie Harr`ego, kończąc swoją wędrówkę, przy gumce bokserek. Otarłam się tyłkiem o jego rosnącą erekcję, a on jęknął. Zmienił pozycję i to on teraz był na górze. Zaczął zdejmować moje spodnie, a potem rzucił je gdzieś w głąb pokoju. Wstał i ściągnął też swoje dresy.
-Ughh Ja chciałam to zrobić- jęknęłam opadając na poduszki, a ten się głośno zaśmiał
-Będziesz mieć jeszcze nie jedną okazję- puścił mi perskie oczko"za niedługo wyjeżdżam, więc wątpię w to" pomyślałam
Nawet nie zauważyłam kiedy zawisł nad mną, zaczął składać mokre pocałunki na mojej szyi, wędrując aż do brzucha. Palcami delikatnie przejechał po koronkowym staniku.
-Lubię go- mruknął- ale wole Ciebie bez niego- szybko odpiął go i rzucił gdzieś za siebie. 
Od razu przyssał się do jednego sutka, który stwardniał. Ręką zaczął masować drugą pierś, aby jej nie zaniedbać. Jęczałam cicho, co mu się podobało. Po chwili już byliśmy całkowicie nadzy. Bezmyślnie spojrzałam na jego przyjaciela, a on zachichotał.
-Podoba ci się to co widzisz?- zaczął głaskać moje uda, patrząc się na mnie pytająco
-Widziałam lepsze asortymenty- uśmiechnęłam się zadziornie, a on spiorunował mnie wzrokiem
-Zła odpowiedź- syknął, gwałtownie w mnie wchodząc całą długością
-O-o Boże-e- krzyknęłam, a on zaczął się ruszać
-Wolniej Harry- uśmiechnął się zwycięsko, a ja przymknęłam oczy, chwytając się jego ramion.
-Ha-Harry- jęknęłam 
-Głośniej In- zachęcał
Obwinęłam nogi wokół jego ciała, chcąc aby był bliżej. Zaczął przyśpieszać, a moje jęki mieszały się z jego głośnym dyszeniem. Znalazł mój punkt G, a ja przejechałam paznokciami po całej długości jego pleców. Syknął i wpił się w moje usta, całowaliśmy się nieprzytomnie. Czułam, że jestem już blisko, więc uniosłam biodra wyżej, na co brunet głośno jęknął.
-No dalej, dojdź dla mnie- syknął i zaczął zataczać w mnie kółka. 
Od razu doszłam głośno krzycząc jego imię i wijąc się pod nim z przyjemności. Harry po chwili do mnie dołączył jęcząc. Uniosłam zmęczone oczy ku górze, aby zobaczyć jego twarzy. Styles miał zamknięte oczy i pół otwarte usta. Krople potu błyszczały na jego czole. Opadł na mnie zmęczony, głośno oddychając. 
-Następnym razem zrobisz mi loda- szepnął, a ja się zaśmiałam
-Chciałbyś- zepchnęłam go z siebie, a ten położył się obok. Wstałam, zabierając mu kołdrę i się nią okryłam. 
-Teraz mi zimno- krzyknął, ściągnęłam majtki z telewizora i ruszyłam do łazienki. Zrzuciłam z ramion pierzynę i weszłam do kabiny. Przekręciłam kurek, a ciepła woda otuliła moje ciało. Wzięłam szampon Styles'a i dokładnie umyłam włosy. Usłyszałam tylko jak drzwi się otwierają, a po chwili Harry rozsunął drzwi kabiny, stojąc przed mną w białej koszuli. 
-A ty tu po co?- mruknęłam, pukając włosy
-Też chce się umyć- wyszczerzył się
-No widziałam jak się spociłeś, ale musisz poczekać- uśmiechnęłam się uwodzicielsko, a ten jęknął niezadowolony
-To szybko- zdjął koszulę i czekał nagi
Westchnęłam i wyszłam z kabiny prysznicowej, a on zajął moje miejsce. Wytarłam swoje ciało i ubrałam majtki oraz koszulę Harr`ego. Wzięłam też wszystkie ręczniki i z uśmiechem skierowałam się do sypialni bruneta. Ręczniki rzuciłam na łóżko. Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam na numer zapisany na kartce, leżącej na stoliku.
-Obsługa?- spytałam 
-Tak- odpowiedziała jakaś laska
-Proszę truskawki w czekoladzie, lody czekoladowe, najdroższego szampana, i tosty z serem do pokoju 1269
-Oczywiście- chciała się rozłączyć, ale jej przeszkodziłam
-Wszystko na rachunek Harr`ego Styles'a
-Naturalnie, przyniosę zamówienie za 10 minut- odłożyłam słuchawkę
Jestem cholernie głodna, a, że jestem u Harr`ego to czemu miałabym nie korzystać? Cierpliwie czekałam i punktualnie o określonym czasie, usłyszałam pukanie do drzwi. Wpuściłam dziewczynę z wózkiem z przykrytymi daniami. Kazałam jej zawieźć to do sypialni, a sama nie wstydząc się swojego stroju wskoczyłam na łóżko. Chciałam jej podziękować, ale przeszkodził nam mokry Styles, który nagi wszedł do pokoju. Gdy zobaczył dziewczynę zasłonił się, a ona zaś zasłoniła oczy. Zaczęłam się nieopanowanie śmiać z nich. Dziewczyna speszona wyszła, przepraszając bruneta. Nie patrząc na niego ściągnęłam wszystkie pokrywki z dań, wyciągnęłam szampana z kubła z lodem i nalałam do obu kieliszków. Włożyłam truskawkę do ust, przymykając je z przyjemności. Spojrzałam na Harr`ego, który w dalszym ciągu stał zakrywając się rękami. Rzuciłam w niego ręcznikiem z łóżka, a on obwinął go sobie wokół tułowia.
-Czemu to zrobiłaś?!- syknął wściekły, jednocześnie biorąc drugi ręcznik i susząc włosy
-To była kara, za wyganianie mnie z prysznica- napiłam się łyka szampanu, a brunet usiadł obok mnie biorąc drugi kieliszek
-Mogłaś się kąpać z mną- poruszył zabawnie brwiami, a ja przewróciłam oczami
-Ale nie chciałam- westchnęłam i zjadłam tosta
-To już nie moja wina- podniósł obie ręce w geście poddania
-Jestem zmęczona- zmieniłam temat
- To śpij ja idę do salonu - po czym wyszedł uśmiechając się delikatnie w moim kierunku. Położyłam się wygodnie na miękkim materacu, rozmyślając że byłam tu po przednio kochając się po pijanemu, na totalnym odlocie. A teraz to coś innego, jest jedyną osobą która mnie pociesza i nie zostawia, ale także jest tą która mi najwięcej sprawia przykrości. Moje rozmyślenia przerwało rozkoszująca muzyka płynąca z białego fortepianu. Momentalnie znalazłam się na nogach idąc w jego stronę. Usiadłam koło niego, podziwiając jego twarz i wszystkie emocje przez którą się przewijały. Znałam tą piosenkę, chcę się przełamać teraz.
- Zacznij od początku - Harry posłuchał mnie i zaczął grać od początku, nuta za nutą.
- Byłam powalona, byłam zagubiona
Z ziemią trzęsącą się pod moimi nogami
To wszystko oddałam komuś
Kto wzniecił ogień i uciekł 
Przechodziłam, przechodziłam przez dni
W których jasna miłość przemieniała się w nienawiść
Ty zginałeś się, zginałeś się aż się złamałeś
Aż całe światło odeszło

Kiedy jedyny na którym Ci zależy po prostu zabiera to wszystko
Zmywając Cię w dół jak wodospad
Tracisz sens i uderzasz w ścianę
Będę tą jedyną
Będę tą jedyną
Będę tą jedyną

Która zabierze Cię do domu
Kiedy to boli jakbyś spadł z wysoka
Wyleczy twoje połamane kości
Kiedy nie możesz się ruszać a twoje serce jest zakochane
Będziesz się wznosić
Będziesz się wznosić
Będziesz się wznosić
Czasami potrzebujesz kogoś kto
Zabierze cię do domu
Ale to boli jakbyś spadł z wysoka
Kiedy jest to prawdziwa miłość.

Zostałam pozostawiona sama sobie
Z wodą zbyt głęboką i zbyt zimną
Nie mogłam przespać tak wiele nocy....

Nagle ktoś zaczął dzwonić było dosyć późno bo zegar na przeciwko wskazywał 5 rano.
Harry przerwał granie i podszedł do telefonu hotelowego.
Po jego minie można powiedzieć że nie był zadowolony. Kiedy się rozłączył zaczął ostro przeklinać.
- Musisz się schować! Teraz! Natychmiast ! 
- Że co ?! - pisnęłam zszokowana. Harry wepchnął mnie do ciemnej garderoby, dosyć dużej ale ciemnej !
Nagle usłyszałam pukanie zobaczyłam tą samą dziewczynę, która bez  kamer bez świadków go pocałowała. 
-Ze złamanym wariującym sercem- dokończyłam piosenkę w głowie.

Przepraszam za wszelkie błędy i za czas, który musieliście czekać. Miałam nie dodawać rozdziałów, ale zobaczyłam że jednak ktoś tu jest i komentuje więc dla tych którzy komentują dodaję ten rozdział buźki kicie ! :* 
Komentujcie -> Next rozdział :D

sobota, 11 października 2014

Rozdział 7.

 - Na pewno nic Ci nie jest ? - zapytał mnie po raz kolejny. Ja tylko pokiwałam głową w przód i tył. Nie miałam siły by się odezwać. Było mi tak bardzo źle, zaś dałam plamę. Obiecałam przecież że już z nim do niczego nie dojdzie. Wysiadłam bez słowa z samochodu Harr`ego i podążyłam chodnikiem do domu. Wyciągłam kluczę, by po chwili znaleźć się w ciepłym pomieszczeniu. Czuję że alkohol krąży w moich żyłach, czuje też jak mi cholernie nie dobrze. Nagle moje stanie bezczynnie na korytarzu przerywa pukanie, pewnie to on bo czegoś zapomniałam ze samochodu. Haha, może mojej głowy. Otwieram bez zawahania, a on stoi tam. Patrzy się na mnie swoimi zielonymi pięknymi oczami, czuję się jak w pierdolonym filmie romantycznym. 
- tak ? - cicho wydukałam z siebie te słowo, chociaż przyszło mi to z trudnością. Chłopak przybliża się do mnie, jedną nogą teraz jest w domu, a drugą nadal przed progiem. W jednym momencie jego usta łączą się z moimi, było by prawie idealnie gdyby nie...
Zaczęłam biec jak poparzona do łazienki, o mało nie wyważając drzwi. Podniosłam deskę i zwymiotowałam. - KURWA! - krzyknęłam wkurwiona na siebie, świat i jego. Co my wyrabiamy?! Harry w nienaturalnym szybkim tempie znalazł się koło mnie trzymając mi włosy. Męczyłam się nad tym kiblem jeszcze z dziesięć minut za nim oparłam się o wannę. On spuścił wodę w toalecie i dołączył do mnie. 
- lepiej ? - Styles odezwał się po chwili. 
- O wiele. Przepraszam.. - spuściłam głowę zawstydzona
- To ja przepraszam.. - za co on przeprasza, czy żałuje że mnie pocałował, przeleciał nie raz, czy za to że pojawił się w moim życiu, które i tak jest bardzo popierdolone. 
- przyniosę Ci wodę - oddalił się ode mnie,  by po chwili zjawić się ze szklanką wody.
- O czym myślisz ? 
- Meczą mnie myśli, których nie potrafię wyrazić. - upiłam trochę wody ze szklanki
- aha - tylko aha?! jak on mnie irytuje, nienawidzę tego słowa
- może już pójdę, jeśli się dobrze czujesz.. - jego ochrypły głos sprawił iż wszystkie włosy na moim ciele stanęły dęba
- odprowadzę Cię - gdy chciałam wstać, zatrzymał mnie jego głos
- nie trzeba, trafię. - zaś użyłam głowy by mu odpowiedzieć, bałam się że jeśli się odezwę to palnę coś głupiego. Wyszedł, usłyszałam trzask zamykających drzwi. Jestem już sama. Ale czy mogę krzyczeć ? Niech cofnie się ten pierdolony czas..

~*~
Sen nie chce mi już pomóc i mnie ogarnąć, muszę wstać. Ale mam strasznego kaca, nie dam rady dziś nic zrobić. Najlepiej jak zostanę w łóżku przez cały dzień, może życie. Nagle słyszę pukanie, nie odpowiadam. Matka wchodzi do pokoju z grymasem na twarzy, siada koło mnie i próbuje wymusić uśmiech. Kurwa, nie mam ochoty dziś patrzeć na nikogo. 
- Śmierdzi tu alkoholem - stwierdza  swoim milutkim głosem
- możliwe, ale przysięgam nie ma tu żadnego alkoholu. To po prostu ja.. - uśmiecham się złośliwie
- nie ważne - próbuje szybko zmienić temat, czyli też nie ma ochoty jak ja się kłócić - zabieram Cię dziś na obiad - kładzie rękę na mojej ręce, ale szybko ją biorę
- z okazji? 
- niespodzianka, powiem Ci podczas tego obiadu 
- o której? - pytam bez żadnych emocji
- o osiemnastej .
- nie wiem chyba umówiłam się z.. - matka przerwała mi w połowie zdania
- to nie było pytanie słońce, tylko stwierdzenie. - po tych słowach wyszła z pokoju, jak on z domu. jednym szybkim ruchem rzuciłam poduszką w drzwi. 

Wstaje z łóżka dopiero po szesnastej, mam już  dość wpatrywania się w biały sufit. Muszę wziąć prysznic, a przede wszystkim ogarnąć się, by wyglądać jak człowiek chociaż w małym stopniu. Postawiłam bose stopy na zimnych panelach, głośno ziewnęłam i dopiero wstałam. Podeszłam do szafy, by wybrać mniej więcej co założę na dzisiejszą kolację z mamusią... Wyciągłam jeansy z wysokim stanem i biały sweterek z krótszym przodem, a dłuższym tyłem. Wygląda że za oknem jest chłodno. Chwyciłam przygotowane ciuchy i skierowałam się do łazienki. Przekręciłam w drzwiach klucz, by poczuć się swobodniej, po czym zaczęłam się rozbierać. Naga przejrzałam się w dość dużym lustrze, moje oczy rozszerzyły się gdy na moim ciele dostrzegłam pełno malinek i kilka siniaków. Czyżby Styles to po sobie zostawił ?! Na pewno on! 
Gdy weszłam pod prysznic, poczułam nieziemską rozkosz, którą dawała mi gorąca woda. Umyłam każdy centymetr mojego ciała, włosy, a przede wszystkim brudną mnie. Czas leciał jak oszalały, a mój przyjemny prysznic przerwała matka, która zaczęła się dobijać iż została tylko godzina do wyjścia. Zaraz po wyjściu z pod prysznica spojrzałam na telefon.

Nadawca: Numer nieznany
Musimy porozmawiać H.S.

Odłożyłam telefon z trzaskiem na pralkę. O co mu chodzi? Czego on chcę ode mnie ?! Setki pytań przechodziło przez moją głowę. Chwyciłam się umywalki i patrząc w lustro oddychałam do dziesięciu.
~*~

Niekomfortowo kręciłam się na krześle, grzebiąc widelcem w swoim talerzu. Nie mam pojęcia, po co matka zabrała mnie na obiad do tak drogiej restauracji. Czuję się dziwnie będąc w jednym pomieszczeniu z nadętymi bogaczami. Spojrzałam ponownie na moje "Curry z jagnięciną i dynią". Myślałam, że to będzie smaczniejsze, a smakuje jak niedogotowane mięso z warzywami. Odsunęłam talerz jak najdalej od siebie i wypiłam szklankę wody. Ugh... dalej czuję ten ohydny smak.
-Powiesz mi wreszcie po co mnie tu przyprowadziłaś?- mruknęłam
-Powinnaś być mi wdzięczna, że wzięłam cię do takiej ekstrawaganckiej restauracji, a nie narzekać- skarciła mnie,  na co przewróciłam oczami
-Do rzeczy- wyprostowałam się i dałam "nogę na nogę"
-Wiesz In, znalazłam naprawdę dobrą pracę- zaczęła, a ja w duchu błagałam, żeby się streściła. Nie mam siły na słuchaniu jej jazgotu- Tylko jest jeden malutki problem. Musimy przeprowadzić się do Londynu- uśmiechnęła się pocieszająco, a ja otworzyłam szeroko buzie i straciłam kolory z twarzy
-Ccco?- wyjąkałam, kręcą z niedowierzaniem głową- Ty sobie żartujesz!- krzyknęłam, a ona przyłożyła palec do ust
-Shh ciszej, nie jesteś tu sama- wstałam od stołu kręcąc głową z niedowierzania  i wyszłam z tego luksusowego gówna.

To są jakieś żarty. Mam przez jej głupią pracę, przeprowadzić się i zostawić Andy'ego i Harr`ego? O boże, znaczy tylko Andy'ego. Obiecałam mu, że bez niego nigdzie się nie wybiorę. Muszę jej to wybić z głowy. Nie zaciągnie mnie do Londynu siłą, prawda? Oczywiście, chciałam zawsze wyprowadzić się tam, ale nie z moją mamą. Miałam to zrobić z moim przyjaciele, aby się od niej uwolnić. Teraz wszystko szlak wzięło. Mam jakieś złe fatum. Przespałam się "x" razy z Styles`em, muszę się przeprowadzić i zostawić najlepszego, a zarazem jedynego wiernego przyjaciela. Westchnęłam przeciągle, a moja matka wyszła z restauracji, jednocześnie chowając portfel do torebki.

-Inez, wiem, że to bardzo pochopna decyzja, ale to nasza jedyna szansa, a ty przecież zawsze chciałaś tam mieszkać- chwyciła mnie za ramię, ale się wyrwałam
-Pochopna?! Nie mogę zostawić tu ludzi na których mi zależy- krzyknęłam wkurzona, a ona zmrużyła oczy
-Możesz, ale nie chcesz- syknęła cicho i się wyprostowała- Jadę do domu, a ty wszystko sobie przemyśl- poprawiła fryzurę i gwizdnęła na Taxi, która obok nas przejeżdżała. Wsiadła do niej i odjechała z beznamiętną miną.

Kopnęłam leżący obok papierek i od razu tego pożałowałam. Za nim była duża cegła, którą kopnęłam, na jej widok, aż jęknęłam z bólu. Skakałam na jednej nodze, dopóki nie usiadłam na ławce. Podwinęłam nogawkę spodni wyżej, ściągnęłam buta i zaczęłam rozmasowywać bolące miejsce. Przymknęłam oczy i z ulgą odetchnęłam, już lepiej. Ubrałam obuwie i ruszyłam w stronę baru koktajlowego. Zjadłabym sobie truskawkowy mmm.. Już miałam wchodzić gdy zauważyłam tłumy ludzi i fotoreporterów. Jako, że jestem ciekawską osobą, musiałam podejść bliżej. Udało mi się to, chociaż to było naprawdę trudne. Jakaś laska nazwała mnie "wpychającym się szczurem" i aż się zaśmiałam, ale gdy zobaczyłam o co jest tyle zachodu, mój uśmiech momentalnie znikł. Harry  siedział w kawiarni z jakąś lafiryndą i się całowali. Nie wiem dlaczego, ale poczułam dziwne ukłucie w sercu i okropne zawiedzenie. W pewnym momencie, Styles wstał, rzucając na stoliczek pieniądze i chwycił dziewczynę za rękę. Wychodząc, uśmiechał się do kamer, aż nasze spojrzenia się spotkały. Wyglądał na zaskoczonego, ale nie zwróciłam na to uwagi, bo spuściłam wzrok i zaczęłam się przeciskać przez tłum. Już nie mogę się doczekać przeprowadzki.