sobota, 11 października 2014

Rozdział 7.

 - Na pewno nic Ci nie jest ? - zapytał mnie po raz kolejny. Ja tylko pokiwałam głową w przód i tył. Nie miałam siły by się odezwać. Było mi tak bardzo źle, zaś dałam plamę. Obiecałam przecież że już z nim do niczego nie dojdzie. Wysiadłam bez słowa z samochodu Harr`ego i podążyłam chodnikiem do domu. Wyciągłam kluczę, by po chwili znaleźć się w ciepłym pomieszczeniu. Czuję że alkohol krąży w moich żyłach, czuje też jak mi cholernie nie dobrze. Nagle moje stanie bezczynnie na korytarzu przerywa pukanie, pewnie to on bo czegoś zapomniałam ze samochodu. Haha, może mojej głowy. Otwieram bez zawahania, a on stoi tam. Patrzy się na mnie swoimi zielonymi pięknymi oczami, czuję się jak w pierdolonym filmie romantycznym. 
- tak ? - cicho wydukałam z siebie te słowo, chociaż przyszło mi to z trudnością. Chłopak przybliża się do mnie, jedną nogą teraz jest w domu, a drugą nadal przed progiem. W jednym momencie jego usta łączą się z moimi, było by prawie idealnie gdyby nie...
Zaczęłam biec jak poparzona do łazienki, o mało nie wyważając drzwi. Podniosłam deskę i zwymiotowałam. - KURWA! - krzyknęłam wkurwiona na siebie, świat i jego. Co my wyrabiamy?! Harry w nienaturalnym szybkim tempie znalazł się koło mnie trzymając mi włosy. Męczyłam się nad tym kiblem jeszcze z dziesięć minut za nim oparłam się o wannę. On spuścił wodę w toalecie i dołączył do mnie. 
- lepiej ? - Styles odezwał się po chwili. 
- O wiele. Przepraszam.. - spuściłam głowę zawstydzona
- To ja przepraszam.. - za co on przeprasza, czy żałuje że mnie pocałował, przeleciał nie raz, czy za to że pojawił się w moim życiu, które i tak jest bardzo popierdolone. 
- przyniosę Ci wodę - oddalił się ode mnie,  by po chwili zjawić się ze szklanką wody.
- O czym myślisz ? 
- Meczą mnie myśli, których nie potrafię wyrazić. - upiłam trochę wody ze szklanki
- aha - tylko aha?! jak on mnie irytuje, nienawidzę tego słowa
- może już pójdę, jeśli się dobrze czujesz.. - jego ochrypły głos sprawił iż wszystkie włosy na moim ciele stanęły dęba
- odprowadzę Cię - gdy chciałam wstać, zatrzymał mnie jego głos
- nie trzeba, trafię. - zaś użyłam głowy by mu odpowiedzieć, bałam się że jeśli się odezwę to palnę coś głupiego. Wyszedł, usłyszałam trzask zamykających drzwi. Jestem już sama. Ale czy mogę krzyczeć ? Niech cofnie się ten pierdolony czas..

~*~
Sen nie chce mi już pomóc i mnie ogarnąć, muszę wstać. Ale mam strasznego kaca, nie dam rady dziś nic zrobić. Najlepiej jak zostanę w łóżku przez cały dzień, może życie. Nagle słyszę pukanie, nie odpowiadam. Matka wchodzi do pokoju z grymasem na twarzy, siada koło mnie i próbuje wymusić uśmiech. Kurwa, nie mam ochoty dziś patrzeć na nikogo. 
- Śmierdzi tu alkoholem - stwierdza  swoim milutkim głosem
- możliwe, ale przysięgam nie ma tu żadnego alkoholu. To po prostu ja.. - uśmiecham się złośliwie
- nie ważne - próbuje szybko zmienić temat, czyli też nie ma ochoty jak ja się kłócić - zabieram Cię dziś na obiad - kładzie rękę na mojej ręce, ale szybko ją biorę
- z okazji? 
- niespodzianka, powiem Ci podczas tego obiadu 
- o której? - pytam bez żadnych emocji
- o osiemnastej .
- nie wiem chyba umówiłam się z.. - matka przerwała mi w połowie zdania
- to nie było pytanie słońce, tylko stwierdzenie. - po tych słowach wyszła z pokoju, jak on z domu. jednym szybkim ruchem rzuciłam poduszką w drzwi. 

Wstaje z łóżka dopiero po szesnastej, mam już  dość wpatrywania się w biały sufit. Muszę wziąć prysznic, a przede wszystkim ogarnąć się, by wyglądać jak człowiek chociaż w małym stopniu. Postawiłam bose stopy na zimnych panelach, głośno ziewnęłam i dopiero wstałam. Podeszłam do szafy, by wybrać mniej więcej co założę na dzisiejszą kolację z mamusią... Wyciągłam jeansy z wysokim stanem i biały sweterek z krótszym przodem, a dłuższym tyłem. Wygląda że za oknem jest chłodno. Chwyciłam przygotowane ciuchy i skierowałam się do łazienki. Przekręciłam w drzwiach klucz, by poczuć się swobodniej, po czym zaczęłam się rozbierać. Naga przejrzałam się w dość dużym lustrze, moje oczy rozszerzyły się gdy na moim ciele dostrzegłam pełno malinek i kilka siniaków. Czyżby Styles to po sobie zostawił ?! Na pewno on! 
Gdy weszłam pod prysznic, poczułam nieziemską rozkosz, którą dawała mi gorąca woda. Umyłam każdy centymetr mojego ciała, włosy, a przede wszystkim brudną mnie. Czas leciał jak oszalały, a mój przyjemny prysznic przerwała matka, która zaczęła się dobijać iż została tylko godzina do wyjścia. Zaraz po wyjściu z pod prysznica spojrzałam na telefon.

Nadawca: Numer nieznany
Musimy porozmawiać H.S.

Odłożyłam telefon z trzaskiem na pralkę. O co mu chodzi? Czego on chcę ode mnie ?! Setki pytań przechodziło przez moją głowę. Chwyciłam się umywalki i patrząc w lustro oddychałam do dziesięciu.
~*~

Niekomfortowo kręciłam się na krześle, grzebiąc widelcem w swoim talerzu. Nie mam pojęcia, po co matka zabrała mnie na obiad do tak drogiej restauracji. Czuję się dziwnie będąc w jednym pomieszczeniu z nadętymi bogaczami. Spojrzałam ponownie na moje "Curry z jagnięciną i dynią". Myślałam, że to będzie smaczniejsze, a smakuje jak niedogotowane mięso z warzywami. Odsunęłam talerz jak najdalej od siebie i wypiłam szklankę wody. Ugh... dalej czuję ten ohydny smak.
-Powiesz mi wreszcie po co mnie tu przyprowadziłaś?- mruknęłam
-Powinnaś być mi wdzięczna, że wzięłam cię do takiej ekstrawaganckiej restauracji, a nie narzekać- skarciła mnie,  na co przewróciłam oczami
-Do rzeczy- wyprostowałam się i dałam "nogę na nogę"
-Wiesz In, znalazłam naprawdę dobrą pracę- zaczęła, a ja w duchu błagałam, żeby się streściła. Nie mam siły na słuchaniu jej jazgotu- Tylko jest jeden malutki problem. Musimy przeprowadzić się do Londynu- uśmiechnęła się pocieszająco, a ja otworzyłam szeroko buzie i straciłam kolory z twarzy
-Ccco?- wyjąkałam, kręcą z niedowierzaniem głową- Ty sobie żartujesz!- krzyknęłam, a ona przyłożyła palec do ust
-Shh ciszej, nie jesteś tu sama- wstałam od stołu kręcąc głową z niedowierzania  i wyszłam z tego luksusowego gówna.

To są jakieś żarty. Mam przez jej głupią pracę, przeprowadzić się i zostawić Andy'ego i Harr`ego? O boże, znaczy tylko Andy'ego. Obiecałam mu, że bez niego nigdzie się nie wybiorę. Muszę jej to wybić z głowy. Nie zaciągnie mnie do Londynu siłą, prawda? Oczywiście, chciałam zawsze wyprowadzić się tam, ale nie z moją mamą. Miałam to zrobić z moim przyjaciele, aby się od niej uwolnić. Teraz wszystko szlak wzięło. Mam jakieś złe fatum. Przespałam się "x" razy z Styles`em, muszę się przeprowadzić i zostawić najlepszego, a zarazem jedynego wiernego przyjaciela. Westchnęłam przeciągle, a moja matka wyszła z restauracji, jednocześnie chowając portfel do torebki.

-Inez, wiem, że to bardzo pochopna decyzja, ale to nasza jedyna szansa, a ty przecież zawsze chciałaś tam mieszkać- chwyciła mnie za ramię, ale się wyrwałam
-Pochopna?! Nie mogę zostawić tu ludzi na których mi zależy- krzyknęłam wkurzona, a ona zmrużyła oczy
-Możesz, ale nie chcesz- syknęła cicho i się wyprostowała- Jadę do domu, a ty wszystko sobie przemyśl- poprawiła fryzurę i gwizdnęła na Taxi, która obok nas przejeżdżała. Wsiadła do niej i odjechała z beznamiętną miną.

Kopnęłam leżący obok papierek i od razu tego pożałowałam. Za nim była duża cegła, którą kopnęłam, na jej widok, aż jęknęłam z bólu. Skakałam na jednej nodze, dopóki nie usiadłam na ławce. Podwinęłam nogawkę spodni wyżej, ściągnęłam buta i zaczęłam rozmasowywać bolące miejsce. Przymknęłam oczy i z ulgą odetchnęłam, już lepiej. Ubrałam obuwie i ruszyłam w stronę baru koktajlowego. Zjadłabym sobie truskawkowy mmm.. Już miałam wchodzić gdy zauważyłam tłumy ludzi i fotoreporterów. Jako, że jestem ciekawską osobą, musiałam podejść bliżej. Udało mi się to, chociaż to było naprawdę trudne. Jakaś laska nazwała mnie "wpychającym się szczurem" i aż się zaśmiałam, ale gdy zobaczyłam o co jest tyle zachodu, mój uśmiech momentalnie znikł. Harry  siedział w kawiarni z jakąś lafiryndą i się całowali. Nie wiem dlaczego, ale poczułam dziwne ukłucie w sercu i okropne zawiedzenie. W pewnym momencie, Styles wstał, rzucając na stoliczek pieniądze i chwycił dziewczynę za rękę. Wychodząc, uśmiechał się do kamer, aż nasze spojrzenia się spotkały. Wyglądał na zaskoczonego, ale nie zwróciłam na to uwagi, bo spuściłam wzrok i zaczęłam się przeciskać przez tłum. Już nie mogę się doczekać przeprowadzki.

sobota, 27 września 2014

Rozdział 6.

Weszłam do pustego domu, zatrzaskując za sobą z hukiem drzwi i przeklinając pod nosem Harre`go.
- Co on sobie kurwa wyobraża ?! - rzuciłam kluczę na szafkę, którą razem z ojcem zrobiliśmy. Weszłam do kuchni - idealna czystość - Za pewne jak z niej wyjdę to już inaczej będzie tu wyglądać, bardziej w stylu In. Otworzyłam lodówkę, po czym zrobiło mi się nie dobrze od samego zapachu jedzenia - nie, nie jednak nie jestem głodna - powiedziałam do siebie. Pobiegłam do salonu, gdzie z rozpędu rzuciłam się na kanapę i odpaliłam telewizor. Coś mówili o tłumie fanek na ulicy i ON jego zdjęcie. W tym momencie pokazałam w stronę telewizora środkowy palec. Przełączyłam kanał na jakiś bez sensu program, który zostawiłam. Byłam bardzo zmęczona, więc szybko oddałam się w objęcia morfeusza...

~*~ 
Przebudziłam się z mojej drzemki, która jak się okazało po spojrzeniu w stronę okna i nieziemskich ciemnościach. Nieco marudna i zaspana, wyłączyłam światło i poszłam do pokoju. Wyciągnęłam mój pięknie zniszczony telefon z tylnej kieszeni, jak zawsze milion nie odebranych połączeń i sms`ów od And`iego. 

Nadwca: Anduś :*
Królewno, nie zapomnij o naszych planach. :***

Jasne, jakbym nawet chciała zapomnieć to i tak się nie da. Drugi sms: 

Nadawca: Anduś :*
Niestety wypadło mi coś, nasza super gwiazda przyjedzie po ciebie o 21:00 .Wiem jak się cieszysz nie dziękuj ! ♥

Jasna cholera, swój wzrok zwróciła w stronę małego zegarku u góry ekranu 20:34. W pośpiechu rzuciłam telefon na łóżko i pędem zwróciłam się w stronę łazienki. Szybko zrzucając z siebie ubrania weszłam pod prysznic, by się odświeżyć. Rozkoszowałam się chwile ciepłą wodą...
Po prysznicu zajęłam się suszeniem włosów i makijażem. Kiedy byłam gotowa umyłam zęby i spojrzałam w lusterko. Włosy są naturalnie proste, więc je związałam w kitkę, a makijaż składał się z moich zajebiście równych kresek i czerwonych ust. - Tak In wyglądasz jak kompletna zdzira. - skomplementowałam się krótko. W pokoju otworzyłam szafę i zaczęłam w niej szukać mojej luźnej bluzy z napisem " miej wyjebane, a będzie Ci dane ", czarnej bokserki pod nią i szortów. Kiedy byłam ubrana w całości, jeszcze raz spojrzałam w lustro tylko tym razem większe, które jest połączone z szafą. Uśmiechnęłam się i ubrałam jeszcze białe trampki. Chwyciłam telefon, dobra wyrobiłam się co do minuty. Schowałam go do kieszeni tylnej, dobre miejsce na takie imprezy. I wyszłam przed dom, upewniając się że wszystko po zamykałam. Niecierpliwie czekałam na pana Styles`a przed domem, spoglądałam na zegarek co minute. No spóźnia się gwiazda...

20 minut późnej...

Pod dom zajechał czarny terenowy samochód. Siedziałam dalej i patrzyłam się na komórkę. Podniosłam głowę gdy auta zaczęło trąbić. Po czym zaś wpatrzyłam się we wyświetlacz. Do moich uszu dobiegł głos zamykanych drzwi auta. 
- Czemu nie wchodzisz ? - Harry krzyknął oburzony
- Przepraszam, nie możesz poczekać pięciu minut ?! Ja czekałam na ciebie prawie trzydzieści.. - wstałam i ominęłam skołowanego Styles`a. Wsiadłam do tego cuda i zapięłam pasy. Kierowca zrobił to samo, lecz zapomniał o pasach. 
- Zapnij pasy ! Przypomniałam. - na co usłyszałam jego śmiech, spojrzałam w jego kierunku i się skrzywiłam - zapnij te cholerne pasy ! - podniosłam głos
- Będę robił co mi się podoba, więc dziewczynko nie rozkazuj mi. - ale mnie wkurwia, ale to jest chyba jego powołanie. Odpięłam pasy i otworzyłam drzwi samochodu - w taki razie nie jadę nigdzie.
- Kurwa wsiadaj do tego auta, zapnę te pasy. - yeaaa zwycięstwo.
Jechaliśmy jakby wiedział gdzie jedziemy, pewnie Andy podał mu i wytłumaczył dokładnie. 
- Pewnie Andy będzie niezły co nie ? 
- Jasne. - opowiedziałam krótko nie przestając się opierać głową o szybę i podziwiać miasta, nagle Harry gwałtownie zrobił slalom po drodze, a ja o mało na zawał nie padłam.
- HARRY ! - krzyknęłam wściekła - CO TY KURWA ODPIERDALASZ !? NIGDY NIE WSIĄDĘ Z TOBĄ DO AUTA! NIGDY !
- Co Ci się dzieje, chciałem cię rozchmurzyć..
- To jest dla ciebie śmieszne !? Może tak podrywasz i rozśmieszasz swoje faneczki ale ja nią nie jestem więc ogarnij się trochę !

Przez resztę drogi nie odezwał się już do mnie. Ale wkurwił mnie i zasłużył sobie na to. No nie ma innej opcji i wcale się nie czuje teraz winna. Wcale !
Zaparkowaliśmy obok klubu, ale oczywiście nie dołączyliśmy do gigantycznej kolejki tylko poszliśmy do tylnego wejścia, które otworzyłam. Weszliśmy na korytarz, z którego było już słychać muzykę.
Oniemiałam kiedy weszłam w głąb klubu pełno gorących nastolatków, którzy tańczyli do muzyki mojego przyjaciela i ten wystrój to nie to samo co bar w którym pracowałam, to do tamtego nie można porównać. 
- Idę od baru ! - krzyknęłam w stronę zielonookiego, by dobrze usłyszał. Zdziwiłam się że idzie za mną, a nie pójdzie na swój podryw. 
Usiadłam na jednym z krzesełek barowych, a tuż koło mnie Styles. 
- Nic nie pijesz ? - zapytał jak gdyby nic
- Nie. - głupio mi powiedzieć że nie mam kasy bo Andy ją ma. Zauważyłam że Hazz kupił sobie butelkę wody. Było strasznie duszno, siedzieliśmy w "ciszy". Barman mnie zaczepił.
- Proszę drinka. - blondyn podał mi ekskluzywnego drinka, nie wyglądał na taniego. Pewnie Harry mi go kupił...
- Nie dziękuje. - uśmiechnęłam się - ale tamten pan nalega - blondyn pokazał na chłopaka, który był wytatuowanym mięśniakiem. Spojrzałam na Styles`a ale on się już odnalazł. Wianek dziewczyn go otoczyło i Harry w siódmym niebie. Wzięłam drinka i go wypiłam szybko, dziś się najebie. 
- Po proszę jeszcze kolejkę szotów na koszt mojego przyjaciela - wskazałam na Styles`a, który siedząc obok nawet nie usłyszał. 
Barman nalał mi dziesięć szotów, które wypiłam w błyskawicznym tempie i ruszyłam z uśmiechem na twarzy na środek parkietu. Zaczęłam skakać, kręcić się i ocierać o nieznajomych. Ten sam nieznajomy, który postawił mi drinka, zakręcił się koło mnie. Najpierw go ignorowałam lecz po chwili zauważyłam Hazza, który był nieopodal mnie tańcząc z dziewczyną o czerwonych włosach i wulgarnych ruchach. Zaczęła szeptać coś do jego ucha i śmiać. Wkurwiłam się zaczęłam wykonywać bardziej seksowny taniec, więcej używać ruchów bioder i ocierać się o partnera. Sprawiało mu to wielką przyjemność, gdyż poczułam wybrzuszenie w jego spodniach. Nagle wyciągnął jakiś woreczek z tabletkami.
- Otwórz kotku usta - szepnął mi do ucha. Wystawiłam język na który położył mi tabletkę - I czekaj na odlot. - Zaczęłam się śmiać, nagle poczułam szarpnięcie. To był Styles, tylko on umie psuć zabawę. 
- Co oni Ci dał za gówno !? - wrzasnął do mnie gdy mnie ciągnął w stronę łazienek. 
- Spadaj, zajmij się sobą i może tamtą laską - wkurwiłam go jeszcze bardziej, ominęliśmy niezadowoloną kolejkę. Zamknął nas w śmierdzącym kiblu. 
- Co to kurwa było ?! Narkotyki prawda ?! Odpowiadaj jak do ciebie mówię - szarpnął mną
- Co ty odpierdalasz, myślisz że jestem tak głupia by brać narkotyki ?! 
- Głupia nie wiem, ale może pijana ! 
- Jakbyś chciał wiedzieć wzięłam ją po czym szybko wyplułam jak wąchał moją szyję. - Chciałam wyjść z tego burdelu, ale mnie zaś złapał za rękę.
- Przepraszam.. - nie odezwałam się, nawet na niego nie spojrzałam - przepraszam. 
W tym momencie alkohol w mojej krwi podsycił moje pragnienie. 
Chwyciłam jego koszulę  i rzuciłam go na drzwi łazienki. Zaczął całować mnie po szyi, ręką jeżdżąc po moim udzie. Ciągnęłam jego włosy delikatnie, a muzyka dudniła mi w uszach, przypominając, że jestem w klubie i obściskuje się z Harrym. Ze pchałam te myśli na drugi plan, zajmując się do końca przyjemnością, którą czułam. Styles przyciągnął mnie do siebie jeszcze bliżej i obrócił tak, że teraz ja się opierałam o zamknięte drzwi. Całując moje usta podniósł mnie a ja, owinęłam swoje nogi wokół jego tułowia. Przeniósł mnie i położył na umywalce, rozpiął swoją koszulę, ukazując mi swój pokaźny i wytatuowany tors. Mruknęłam cicho z zadowoleniem, a on się uśmiechnął. Włożyłam dwa palce za pasek jego spodni i przyciągnęłam go do siebie. Zaczęłam całować jego brzuch od pępka coraz wyżej, nie spuszczając z niego wzroku. Harry jednym swobodnym ruchem kolejny raz ściągną gumkę z moich włosów - mówiłem Ci że ładnie wyglądasz w rozpuszczonych - ledwo wymruczał. Mokre pocałunki składałam mu na szyi, po czym przygryzłam jego ucho. Styles gwałtownie wziął moją twarz w swoje dłonie i oblizując się, wpił się w moje usta. Nasze wargi poruszały się rytmicznie, a jego ciekawskie ręce, znajdowały się pod moją bluzą, badając strukturę mojego brzucha. Chwyciłam go mocno za włosy i pociągnęłam do tyłu, uśmiechając się zadziornie. Jęknął sfrustrowany, a alkohol, który miałam w organizmie nie miał zamiaru przestać działać. Zaczęłam majstrować przy jego pasku, a już po paru sekundach, spodnie znajdowały się wokół jego kostek. Dobrze widziałam przez materiał jego wybrzuszoną erekcję. Chwyciłam przez bokserki jego penis, a on głośno jęknął. Poczułam jego palce w ślizgające się pod miseczkę mojego stanika, a jego delikatne dłonie zaczęły pieścić moje piersi. Zarzuciłam głowę do tyłu z przyjemności, a on wziął to jako okazję i w ssał się w moją szyję. Czułam jak robił mi malinkę, ale nie zwracałam na to uwagi. Zaczęłam ściągać jego bokserki i przybliżyłam usta do jego ucha.
-Niezła marka- szepnęłam, mając na myśli bokserki z Calvina Kleina.

_____________________________________

Wielki powrót mam nadzieje że jesteście jeszcze tu ze mną ! :* / Rory

poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 5.

Na początku chciałam przeprosić za opóźnienie. 
Ten blog nie ma za dużo fanów, a wyświetlenia maleją.
Więc myślimy że nikt nie czyta tego bloga, a co za tym idzie?
Nie dodajemy rozdziałów.
PS. MAMY DLA WAS BONUS!
Zapraszamy na tego cudownego bloga, ja się wprost zakochałam ♥ / Pazza
wilcze-przyrzeczenie.blogspot.com





~*~


Andy zaparkował najbliżej baru jak się dało ... czyli dwie przecznice wcześniej. Wszędzie nastolatki. Można podzielić je aż na poszczególne grupy: Między innymi, te płaczące, cieszące się, krzyczące, skrępowane.. i tak dalej i tak dalej.
Pomału docierało do mnie kto mógłby być w tym barze, ale w duszy błagałam żebym się myliła. Chociaż ten jeden raz..
- Masz pomysł jak tam wejść? - moje rozmyślanie przerwał Andy, który zatrzymał się.
- Nie, raczej nie. A ty kocie? 
- Tylne wejście? - zaproponował. Jaka ja jestem głupia, no oczywiście tylne wejście. 
- Chodź za mną. - wzięłam jego dłoń by go nie zgubić i zaczęłam się przedzierać do bocznej uliczki koło budynku. Kiedy z ledwością dotarliśmy na drugi koniec, psychicznie i fizycznie miałam dość. DOSŁOWNIE. To było trudniejsze niż pierwszy raz na desce.
- Mam chyba z milion siniaków... - masowałam bolące udo.
- Taak, a  ja podbite oko. - parsknął Andy, trzymając się za oko - Czemu tu tyle tych brutalnych stworzeń ? - zapytał się zdezorientowany
- Nie mam pojęcia.. - skłamałam, boże kurwa wybacz..
Weszliśmy w głąb ciemnej uliczki. Na samym końcu były potężne metalowe drzwi, a obok kubły z śmieciami. 
- In, ależ ty jesteś głupiutka. Myślisz że zrobisz czary mary hokus pokus i się drzwi magicznie otworzą ?! 
- Cóż za sarkastyczna wypowiedź bracie, po prostu mam tak głupiego szefa że.. - w tym momencie chwyciłam za klamkę, równocześnie otwierając drzwi. Gdy spojrzałam na przyjaciela, na mojej twarzy pojawił się triumfalny uśmieszek.
- I tak mnie kochasz - burknął pod nosem
- Tak, tak wmawiaj sobie. - poklepałam go po ramieniu i weszłam do środka. W przedsionku było bardzo ciemno, a jedynie co słyszałam zza kolejnych drzwi to kłótnia dwóch mężczyzn. - Być cicho.. - szepnęłam do towarzysza, obydwoje staliśmy tam w ciszy podsłuchując rozmowę 
- DO JASNEJ CHOLERY, ZAPŁACĘ CI ILE CHCESZ! TYLKO POWIEDZ MI JAK MA NA IMIĘ I NAZWISKO!
- NIE MOGĘ ZDRADZAĆ DANYCH SWOICH PRACOWNIKÓW!
- JAPIERDOLE, PRZECIEŻ JĄ WCZORAJ WYRZUCIŁEŚ. ŚWITA CI COŚ?
- NIE TAKIM TONEM PROSZĘ.
- ILE CHCESZ? 1000? 2000? POWIEDZ ILE? ZAPŁACĘ KAŻDĄ SUMĘ.
Chciałam podejść bliżej by usłyszeć wyraźniej jego odpowiedź. Lecz gdy tylko zrobiłam krok do przodu potknęłam się i z wielkim hukiem upadłam na zimne płytki. Nagle pomieszczenie się rozświetliło, a drzwi gwałtownie otworzyły.
- Inez ?! - wrzasnął z niedowierzaniem ten patafian, przepraszam. Mój były pracodawca.
- Nie, duch Kacperek. 
- Co ty tu robisz ? - obniżył swój ton do normalnego?
- Hmm... Leże ? - w moim kierunku została wyciągnięta ręka Andusia.
- Dzięki. - zwróciłam się do przyjaciela - A tak na serio, należy mi się odprawa. - puściłam oczko do skołowanego szefa
- Masz racje, wyśle Ci na konto. 
- Nie mam konta! Jak myślisz że Ci się upiecze to po moim trupie.
- Dobra chodź. - skierowałam się do sali głównej gdzie stał Harold.
- Cześć. - obojętnym tonem odezwałam się do zielonookiego. Dziwne, niby mnie szukał, a teraz nawet słowem się nie odezwał tylko bacznie obserwował mojego Andiego
- Masz. - były szef podał mi białą kopertę, nie przeliczają podałam przyjacielowi by schował, bo ja zapewne zgubiłabym po dwóch minutach.
- Doobra, to my uciekamy. - spojrzałam na Harrego, który kiwnął głową twierdząco. 
Byłam już w drzwiach, gdy usłyszałam jego ochrypły głos.
- Zostawiłaś to. - podał mi mój stary telefon, który wyglądał koszmarnie. Przednia szybka była pęknięta, a guziki wypadały, serio ? Teraz ?
- Przepraszam, nadepnąłem go rano. - spojrzał mi głęboko w oczy. Naprawdę miał piękne oczy, takie magnetyczne, przyciągające. Robiły z tobą wszystko, chciałaś się w nich tylko zatracić.
- Okeey, no cóż. Trudno się mówi.. - spojrzałam w bok na przyjaciela, który zaczął już kojarzyć fakty i podszedł bliżej naszej dwójki.
- Ty jesteś Harold? - spytał z tym swoim uśmiechem " wszystko wiem i wpadłaś"
- Harry. - poprawił go, po czym podali sobie ręce. 
- Chodźmy już. - syknęłam
- Ty jesteś z tego boysbandu ? - jego oczy zabłyszczały z podekscytowania
- Taak, chyba tak. - odezwał się milej loczek
- Wiesz że tam stoją tłumy fanek? 
- ŻE CO ?! - Harry podbiegł do jednego z okien i pomału odsłonił je by spojrzeć na zatłoczoną ulice - No nie mogę... - odezwał się zrezygnowany 
- Możemy Cię podwieźć, gdzie chcesz? - czemu do jasnej cholery on musi być tak miły?! 
- Byłbym wdzięczny.
- Dobra zostańcie tu, a ja lecę po auto.
- Masz pięć minut! Inaczej idę do domu z buta.
- Ależ ty miła dla swojego chłopaka. - zmierzył mnie zielonooki
- Ja nie jestem jej chłopakiem, wole.. jakby to ująć. Ładnych chłopców.. - uśmiechnął się do Harrego, po czym wyszedł. Chciało mi się głośno śmiać, loczek nawet nie drgnął od oznajmienia że Andy jest gejem. Dopiero po chwili się otrząsnął.
- Myślałem że jest twoim chłopakiem.. 
- To nie myśl.
- Może Ci odkupie telefon ? Za to że go tak brutalnie potraktowałem. - uśmiechnął się ukazując dwa cudne dołeczki
- Nie ma takiej potrzeby, poradzę sobie.
- Nalegam.
- Ale sama wybieram. - dałam mu za wygraną. W sumie przyda mi się telefon, a na zakup nowego nie mam pieniędzy
- Dobra.
- Wyjdźmy już.
- Inez, jakbyś nie zauważyła, to pod barem stoi mnóstwo napalonych fanek.- przewrócił oczami
- Haroldzie, jakbyś nie zauważył to jest jeszcze tylne wejście.
- Ohh... No jasne- powiedział widocznie speszony. Wyszłam na zewnątrz, patrząc się na debila Harrego Styles, który skradał się do drzwi jak niedoświadczony ninja.
- Harold, co ty odpierdalasz?
- Nie widać? Ostrożności nigdy za wiele.
- Jesteś głupszy niż myślałam.
- Ranisz mnie- chwycił się za serce i udawał zranionego.
- Zamierzacie tak tam stać, czy wsiądziecie?- spytał zniecierpliwionym głosem Andy
- Już, już.- wsiadłam obok kierowcy, a Harry z tyłu kuląc się na tylnym siedzeniu. Wyjeżdżając z pod baru patrzyłam jeszcze na fanki Stylesa, które jeszcze nie wiedzą, że ich idol koło nich właśnie przejeżdża. Zaśmiałam się, co nie uszło uwadze Andyemu.
- Co?- spytał zdziwiony
-Nic, nic.- uśmiechnęłam się 
- Aha. - zamilkł, skupiając się na prowadzeniu samochodu
- Kocieee?- wyciągnęłam przed siebie rękę, patrząc na zewnętrzną stronę dłoni
- Tak? - odezwał się zamyślony
- Może pomaluje sobie paznokcie na czerwono, na dzisiejszy wieczór?
- A no właśnie - spojrzał w lusterku na Harolda- Może chcesz wybrać się z nami na imprezę do klubu?- wytrzeszczyłam oczy zaskoczona, na co zielonooki się zaśmiał.
- Nawet się nie waż zgodz...- Harry mi przerwał
- Chętnie.- brunet uśmiechnął się do mnie z triumfem, a ja zaczęłam żałować, że rozpoczęłam temat wieczornego wyjścia.
- Daj mi swój numer, to wyśle Ci szczegóły, jak i co.- chłopcy wymienili się numerami
- Ooo... tu mnie wysadź- Harold wskazał palcem na przystanek- Stąd mam 5 minut do domu- Andy posłusznie się zatrzymał- To do zobaczenia.
- Cześć- odpowiedział mój przyjaciel
- A ty się z mną nie pożegnasz In?- udawał smutnego, na co prychnęłam. 
-Jak mogłeś go zaprosić?!- naskoczyłam na Andyego po wyjściu loczka
-Przecież nic nie zrobiłem- bronił się
-Tsa, tsa- mruknęłam 
- Powinnaś się cieszyć że dałem Ci szanse na kolejny numerek. - zmierzyłam Andiego chłodnym wzrokiem, ale już się do niego nie odezwałam przez resztę drogi.
- Już jesteśmy pod twoim domem.
- Mam oczy.
- Będę po Ciebie o 19:30. Nie być zła kocie. Do zobaczenia.
- Zapowiada się niezła zabawa - odpowiedziałam sarkastycznie na odchodne.

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 4.

- O czym myślisz ? - Andy podał mi kubek z ciepłą kawą, która ociepliła moje zmarznięte dłonie.
- Myślę o sobie. - odparłam i upiłam ciepłą ciecz.
- A ja myślę o Tobie. - powiedział szybko i zbliżył się do mnie. Mrugnął okiem, po czym zaczął ściągać swoją czarną bluzę odsłaniając swój pokaźny "kaloryfer". 
- Nie śliń się. - podał mi swoją ciepłe okrycie, które założyłam na siebie.
- Wiesz jakie byś miał branie, gdyby nie to..
- Że wole chłopaków ? - dokończył za mnie.
- Dokładnie. - na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech.
- A teraz opowiadaj. - usiadł koło mnie na łóżku.
- Co Ci mam opowiedzieć ? - odparłam obojętnie.
- Z kim spędziłaś noc.
- A skąd taki pomysł, że z kimś spędziłam ? 
- Bo pachniesz jakbyś przez całą noc uprawiała namiętny seks. - wyśmiałam przyjaciela. - Tooo... ?
- No dobra, byłam z kimś. 
- No dalej, dalej.. - popędzał mnie.
- Nie chcę o tym rozmawiać. - zmarszczyłam brwi.
- Kobieto! Był to twój pierwszy porządny seks.. możesz być łaskawa dla swojego najlepszego przyjaciela i dokończyć historyjkę, z kim ? Jak ? Gdzie ? Czy miał dużego? 
- Andy ! - zgoniłam chłopaka, który był bardzo podekscytowany.
- No co ?! 
- Mój pierwszy seks był porządny. - dałam mu kuksańca
- Tak, ze mną... - skrzywił się. Chwyciłam jego twarz w dłonie żeby spojrzał mi prosto w oczy.
- Przecież oboje tego chcieliśmy. Ty chciałeś spróbować z dziewczyną, a ja pierwszy raz. 
- Żałujesz tego ?
- Nie, kocie! - ucałowałam go w usta - A teraz pomyśl sobie że te usta dotykały pewnego pana. - zaczęliśmy się donośnie śmiać.
- A jak ma na imię ten pan ? - poruszył jednoznacznie swoimi idealnie wydepilowanymi brwiami. Ucałowałam go kolejny raz i puściłam jego twarz.
- Potem Ci opowiem, potrzebuje prysznicu, masz może jakieś moje ubrania ? - chłopak wstał i powędrował do swojej drewnianej komody, wyciągając z niej czarne leginsy i koronkowe stringi.
- Może być ? - uniósł moje ubrania ku górze.
- Może! Andy, skąd ty masz moje stringi ? - chłopak się zaczerwienił.
- Ni-ie wiem - jąkał się 
- Haha, nie ważne. - odebrałam od chłopaka swoje ciuchy i skierowałam się do łazienki.

~*~

Przetarłam zaparowane lustro, które ukazało moją twarz. Zmęczoną twarz. Na jeszcze wilgotne ciało wciągnęłam z trudem leginsy, a potem przeciągnęłam przez głowę za dużą bluzę przyjaciela. Andy jest najlepszym przyjacielem na całym świecie, nigdy mnie zostawił. On jeden był ze mną od początku, aż do teraz. Nie przeszkadzało mi to że woli chłopaków, każdy by chciał takiego przyjaciela jak on. A co do naszej wspólnej nocy. To była niezła zabawa, upiliśmy się i stało się. Andy nie był pewny czy jest stu procentowym gejem, więc mu pomogłam, a w zamian pozbyłam się dziewictwa. Przeczesałam swoimi palcami mokre włosy, po czym wyszłam po cichu z łazienki.

Swoją dłoń zatkałam usta, by nie wydać z siebie żadnego dźwięku. Normalnie myślałam że wybuchnę nie pohamowanym śmiechem, gdy przed oczami ukazał mi się Andy, który kręci tyłkiem przed lustrem.
Kiedy odwrócił się w moją stronę nadal wywijając swoim ciałem, zaczął śpiewać.
- Kręć tyłeczkiem w prawo, w lewo. No dalej In. Pokaż swoje seksi ruchy. - zaczął okrążać mnie wykonując to co śpiewał.
- Ty się idź lecz! - zaczęłam się śmiać w niebo głosy.
- Mam dobrą wiadomość. - skoczył na łóżko, nie przerywając tańca.
- Jakie ? 
- Będę Dj w klubie! - radośnie zaczął krzyczeć.
- O to świetnie, mi też możesz załatwić jakąś robotę. - po moich słowach zatrzymał się, zeskoczył z łóżka i podszedł do mnie.
- Chyba nie straciłaś pracy?! - uśmiechnęłam się niewinnie, na co głośno wypuścił powietrze - wiesz że nie możesz sobie na to pozwolić, mieliśmy wyjechać do Londynu. To nasze marzenie, do twojej osiemnastki został jakiś miesiąc, tak jak i do zakończenia roku szkolnego. Jak chcesz zdążyć w miesiąc zarobić na samolot, mieszkanie i inne rzeczy związane z przeżyciem.. - zrobił smutną minę.
- Coś wykombinuje, mam już odłożone trochę gotówki. 
- Trochę ?! Daj mi pomyśleć. - usiadł na swoim łóżku, chwytając się za głowę.
- Nie martw się tym dziś jest niedziela, pójdę pochodzić po kawiarniach i się popytam. Na pewno coś się znajdzie. - usiadłam mu na kolanach - A teraz będziesz tak miły i zawieziesz mnie do mojego piekła ? 
- Piekła ? - zapytał zdezorientowany
- Tak, do mojej byłej pracy. Muszę odebrać ostatnią wypłatę, niech nie myśli że się tak łatwo mnie pozbył. - zaczęłam się chichrać z przyjacielem.
- Cała In, czekaj wredoto ubiorę tylko bluzę. 
- Nie możesz zostać bez ? - zrobiłam proszącą minkę.
- A chcesz bym dostał zapalenia płuc ? - Popatrzyłam w stronę okna, które było całe w kroplach deszczu.
- Ubierz kurtkę zimową! - krzyknęłam do chłopaka, który opuścił pokój, usłyszałam jeszcze cichy śmiech z korytarza.


~*~


Wsiedliśmy do jego białego "Sonata". Pierwsze co zrobiłam to dorwałam się do radia i je włączyłam, które zaczęło rozbrzmiewać w aucie "Arctic Monkeys- R U  Mine? "
- Lubie tą piosenkę! - oznajmiłam przyjacielowi, który opuszczał podziemny parking, zaczęłam wystukiwać rytm melodii.
- No dalej, nie krępuj się. - rzucił chłopak w moją stronę, donośnie się śmiejąc.
- Nie, nie chce byś ogłuchnął. - zrobiłam maślane oczy.
- Przecież świetnie śpiewasz, nie wiem czemu nic z tym nie robisz.. - powiedział zrezygnowany.
- Ponieważ mam swoje życie, które jest idealne takie jakie jest. - oznajmiłam.
- Serio, idealne ? - zakpił ze mnie - wracając do twojej upojnej nocy..
- No dobra. Czekaj co chciałeś wiedzieć ? - chciałam przypomnieć sobie pytania, by odpowiedzieć na to co chciał nie wdając się w szczegóły. 
Z kim ? Jak ? Gdzie ? Czy miał dużego? 
- Harold, popijanemu, hotel, nie pamiętam. - odpowiedziałam krótko.
- In.. A bardziej szczegółowo nie da się ?
- Nie. - odpowiedziałam szybko.
- Czemu? - zmarszczył brwi. 
- Bo nic nie pamiętam. Opijałam zwolnienie z nim i się obudziłam koło niego, po czym szybko wybiegłam z hotelu przez parking i tak znalazłam się w twoim mieszkaniu, kocie..
- No to ostro. 
- Bardzo..

Resztę drogi śmialiśmy się z kawałów które opowiadał komik na jednej ze stacji radiowych, ale gdy podjechaliśmy pod bar, zbladłam.
- Czemu jest tu tyle dziewczyn? - odezwał się skołowany Andy. 

___________________________________________

DZIĘKUJEMY ZA 1089 WYŚWIETLEŃ ♥

To strasznie motywuje :)

Co sobota będzie dodany nowy rozdział :) 
Pozdrawiamy ♥
Ps. Spójrzcie na bohaterów bo są nowi. :)

Prosimy o komentarze ! :*

niedziela, 20 kwietnia 2014

UWAGA ! Mamy zwiastun !

Witam was kochani, Rory pobawiła się z komputerem i stworzyła zwiastun do naszego oczka w głowie tzn. 
" JUST FRIENDS ? " 



Ps. To jest pierwszy jej zwiastun więc bądźcie mili. Na pewno zapytacie czemu nie zaopatrzyliśmy się w innym blogu ze zwiastunami. Hmm.. terminy, za dużo pisania. Hahaha.. tak, tak te lenistwo. Lepiej samemu coś stworzyć :) 


+ Bonus ~ również stworzyła do bloga Pazzy pt. 






PROSIMY O WASZE OPINIE CO DO ZWIASTUNÓW W KOMENTARZACH ! :D 

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 3.

Uwaga! Rozdział zawiera sceny erotyczne przeznaczone dla osób pełnoletnich. Czytając, robisz to na własną odpowiedzialność.



~*~


Jej do­tyk działał na niego tak pioru­nująco, jak­by do­piero co poz­na­wali ciała płci prze­ciw­nej, a prze­cież to nie jest ich pier­wszy raz. Każde z nich miało to już daw­no za sobą. Lecz tym ra­zem było inaczej. Mi­mo iż nie zna­li się dłużej niż jedną dobe wie­dzieli już, że to nie jest zwykła, noc­na przy­goda.
Chłopak o brązowych lokach i zielonych oczach prze­sunął swo­bod­nie dłońmi wzdłuż jej ta­li, od cza­su do cza­su mus­kając kciuka­mi de­likat­nie za­ryso­wane żeb­ra na tle cien­kiej tka­niny ku­sej su­kien­ki, gdy zgrab­nym kro­kiem zbliżyła się do niego. Zwin­nie usiadła na je­go ko­lanach objęła go za szyję i musnęła sub­telnie je­go us­ta swy­mi. Wyczuła ich jed­wa­bistą miękkość i ak­sa­mitną gład­kość. Machi­nal­nie ob­li­zała war­gi nie świado­ma te­go, jak bar­dzo zadziałała tym ges­tem na je­go i tak już roz­pa­lone zmysły. Os­tatka­mi sil­nej wo­li ha­mował się przed tym, by nie zer­wać z niej owej su­kien­ki, która ja­ko je­dyna dzieliła jej ko­biece ciało od niego. Po­woli, z dob­rze uk­ry­waną niecier­pli­wością, powędro­wał dłońmi na jej lędźwie, by po chwi­li zna­leźć u szczy­tu kręgosłupa za­mek, który gład­ko roz­sunął. Poły su­kien­ki od­chy­liły się zachęcająco uka­zując jędrne, so­lid­nie zaokrąglo­ne pier­si, których na szczęście nie blo­kował żaden zbędny w tej chwi­li sta­nik. Le­niwy­mi, niemal fleg­ma­tyczny­mi rucha­mi zsunął z niej su­kienkę tak, że zat­rzy­mała się na jej biod­rach i po­woli prze­sunął dłońmi po jej szczupłym brzuchu. Wi­docznie zadrżała, a jej us­ta nieśmiało ułożyły się w sze­rokim uśmie­chu, gdy przyg­ry­zała dolną wargę, podążając wzro­kiem za je­go ręko­ma, które swo­bod­nie sunęły wzdłuż górnej par­tii jej ciała. W pew­nej chwi­li zat­rzy­mały się na jej krągłościach, na których ułożył swe dłonie, ideal­nie do­paso­wując kształt pier­si do swych rąk. Dziew­czy­na jęknęła i wtem wyczuł, jak jej sut­ki twar­dnieją kusząco. Wziął jed­ne­go z nich do ust i poczuł, jak niez­na­joma za­cis­ka pal­ce na je­go włosach z taką siłą, jak­by chciała je wyr­wać. Nieświado­mie jej uda roz­chy­liły się, gdzie powędro­wał wolną ręką, puszczając pierś, którą ssał i li­zał jed­nocześnie. Pod opuszka­mi palców nies­podziewa­nie zna­lazł cien­ki ma­teriał jej bieliz­ny, pod którą je wsunął, ba­dając wzgórki i pochyłości jej ko­biecości. Znów usłyszał jęk, tym ra­zem do­nośniej­szy, gdy zaczął jed­nym z palców pieścić jej kobiecość. Poczuł, jak dziew­czy­na wzdry­ga się ko­lej­ny raz. I ko­lej­ny. I ko­lej­ny.
Był pew­ny, że pogrążona w doz­na­wanej przy­jem­ności dziew­czy­na na­wet nie zauważy, jak położy ją na łóżku. I tak też się stało. Prze­nosząc ją na swych biod­rach do sy­pial­ni, gdzie cze­kało na nich podwójne, małżeńskie łóżko wie­dział, że będzie mógł w końcu dać upust swoim emoc­jom, które roz­pierały go od środ­ka niczym na­pom­po­wany do gra­nic możli­wości ba­lon. Nim jed­nak ułożył ją na gład­kiej pościeli, poz­był się do końca jej su­kien­ki, od­rzu­cając ją gdzieś w kąt. Pochy­lił się, zaczy­nając ba­dać us­ta­mi jej brzuch. Wkrótce zsunął z niej bieliznę drżący­mi dłońmi. Tak słod­ko i niewin­nie wyglądała, że je­go ser­ce mo­men­talnie stanęło. Spoj­rzał na jej twarz uk­radkiem i widząc, że rozświet­la ją szcze­ry, sze­roki uśmiech, pochy­lił się i uklęknąwszy przed łóżkiem musnął języ­kiem jej intymność. Jej no­gi mo­men­talnie uniosły się w górę więc złapał je moc­no w oko­licach ud i przy­cisnął do swej głowy. Przy akom­pa­niamen­cie cichych jęków dziew­czy­ny poczuł, że je­go prag­nienie wciąż z niebez­pie­czną prędkością rośnie. Więc nim niez­na­joma szczy­towała, zrzu­cił z siebie wszys­tkie ciu­chy i to z ta­kim pośpie­chem, że przy zdej­mo­waniu spod­ni niemalże się przewrócił, żałośnie wal­cząc z ut­rzy­maniem równo­wagi.
Stanąwszy po­now­nie przed łóżkiem, przyj­rzał się swej no­wej zdo­byczy i ukłuło go w ser­cu bo­leśnie bo­wiem zaczęło do niego do­cierać, że to pier­wszy i os­tatni raz z nią. Po­wiódł całymi dłońmi po jej ciele, zaczy­nając od smukłych stóp, a kończąc na szyi, gdzie zaczął składać po­jedyn­cze, lecz wys­tar­czająco czułe po­całun­ki, zos­ta­wiając po so­bie lek­ko wil­gotne, szkarłat­ne plam­ki. Dziew­czy­na nies­po­koj­nie się pod nim po­ruszyła i zarzu­ciła swe no­gi na je­go ple­cy pragnąc przy­cisnąć go do siebie w miarę możli­wości. 
 Posłusznie wy­konał jej niemy roz­kaz i nim ułożył się na niej, złapał ją za tyłek by unieść jej biod­ra. Je­go członek, już od daw­na ster­czący niczym grzeczny pies, wyłonił się między jej uda­mi, mus­kając czub­kiem jej wnętrze. W pew­nej chwi­li gwałtow­nie w nią wszedł, ob­serwując z zain­te­reso­waniem, jak mi­mika jej twarzy mo­men­talnie się zmienia. Po­wiet­rze roz­darł do­nośny krzyk, a ciało dziew­czy­ny wy­gięło się w po­kaźny łuk dzięki cze­mu jej zachęcająco ce­lujące w niego pier­si zna­lazły się tuż przed je­go twarzą. Mo­men­talnie przys­sał się do jed­nej z nich i gdy ciało dziew­czy­ny opadło na lek­ko już pog­niecioną pościel, zaczął wy­kony­wać swo­je ruchy, po­ruszając przy tym ryt­micznie biod­ra­mi, w to­warzys­twie miaro­wych jęków niez­na­jomej. Z biegiem cza­su ich ciała pok­ryły się drob­ny­mi kro­pel­ka­mi po­tu, a pożąda­nie i roz­kosz wciąż nieubłaga­nie rosły by w końcu zna­leźć swój pun­kt wyjścia i ulot­nić się, dając spokój właści­cielom przy­naj­mniej na parę godzin. Dziew­czy­na wdzięcznie od­chy­lała głowę do tyłu, a jej us­ta za­mierały roz­chy­lone w niemym krzy­ku, gdy po­ruszała się wraz z nim w ero­tycznym tańcu. 
 Prze­bywając wewnątrz niej i przyglądając się tak pięknej twarzy, które współgrało z ideal­nym ciałem nie mógł się nadzi­wić, że od­ważyła się dzielić z nim tę noc. W końcu poczuł że dziewczyna dochodzi, a z gardła jej wy­doby­wają się niez­wykle głośne i mon­strual­ne, niemal zwierzęce jęki. Już wie­dział, że szczy­towała. Po pa­ru głębszych ruchach i on doszedł, wle­wając do niej od­po­wied­nią dawkę sper­my. Głośno dysząc, opadł na ciało dziew­czy­ny, jed­nak pos­ta­nowił z niej nie wychodzić. 
 Po dłuższej chwi­li spoj­rzał na jej łagod­ne ry­sy twarzy i na jego włas­nej, pier­wszy raz dzi­siej­sze­go dnia, po­kazał się ten cho­ler­nie ta­jem­niczy uśmiech.



~*~

Deszcz wys­tu­kuje ko­lejną me­lodię. Sto­lik z budzikiem, który wskazuje czwartą nad ranem, oświet­la blask księżyca, wpadający przez ok­no. Siadam na pa­rapet. Ro­bię to co noc, wpat­rując się w mrok uli­cy. Nienawidzę mojej "bezsenności". Tak samo jak nienawidzę siebie. W szybie widzę cień swego odbicia. Czuje się jak dziwka. Za mną leży mężczyzna, a raczej chłopak. Wygląda tak cudownie. Przez głowę przechodzą mi urywki "opijania" mojego wywalenia z pracy. Jest impreza, alkohol, potem tylko widzę pokój hotelowy. Pewnie zaprasza tu wszystkie swoje przygody. Jak mogłam być tak cholernie łatwa. Dziwka bez dwóch zdań, a najgorsze jest to że mi się spodobało. Tak, uwielbiam być całowana, przez tego tam bruneta, uwielbiam wszystko co związane z nim.


~*~

Nie wróciłam już do łóżka, wolałam spędzić tę resztkę nocy na kanapie. Otworzyłam oczy, a on siedział przede mną. Jego oczy uważnie obserwowały moje ruch, gdy postanowiłam usiąść. Czuje się niezręcznie, ale też dziwnie dobrze.
- To dla mnie ? - wskazałam na biały porcelanowy kubek z parującą cieczą, które trzyma w uścisku swoich długich palców.
- Nie. - uśmiechnął się szarmancko, wstając i kierując się do bodajże kuchni. - To dla ciebie. - przyniósł mi osobny kubek.
- Dziękuje. - szepnęłam.
- Opowiesz mi o swojej pierwszej miłości ? - zapytał znienacka, o mało co nie wypuściłam gorącej kawy, która o dziwo mi smakowała.
- Skąd taki pomysł że w ogóle kiedyś się zakochałam ? - zmarszczyłam brwi
- Nie jesteś dziewicą. - stwierdził
- Odkryłeś Amerykę. - przewróciłam oczami, po czym stwierdziłam zimno - Nigdy nie byłam zakochana.
- Jak to ? 
- Koniec już tych pytań. Muszę iść. Fajnie było Cię jeszcze spotkać. - odstawiła kubek i szybko opuściła pokój


____________________________________________________________________


Na początku przepraszamy za błędy. :) 
I dziękujemy za komentarze, które nas tak motywują. ♥
Wesołych ! 

sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 2.

~*~


Dwoje zdyszanych ludzi, dwoje zdyszanych kochanków. Jeden sposób od oderwania się z tego toksycznego świata.
Usłyszałam łomot. Nie chętnie wstałam z mojego ciepłego królestwa, po czym powolnym krokiem skierowałam się do drewnianych drzwi. W swoją małą dłoń chwyciłam gałkę, która z lekkością je otworzyła. Przed moimi oczami ukazał się anioł, który wewnątrz jest diabłem. Roześmiane zielone oczy, przepiękne dwa kryształki. Bez żadnego słowa chwycił mnie w swoje silne ramiona, pędząc ku łóżku. Moje ciało wylądował na miękkim Harrym. Zaczął całować moją szyję, odnajdując bez problemu moje najczulsze punkty. Przygryzł delikatnie płatek mojego prawego ucha i cicho szepnął swym ochrypłym głosem.
- Obudź się...



- Inez Megan Aben! Wołam Cię już po raz setny! - do mojego pokoju weszła wściekła matka. Jęknęłam z niezadowolenia, po czym chwyciłam najbliższą mojej ręce poduszkę i przyłożyłam do twarzy. Po chwili przez moje ciało przebiegł nieprzyjemny dreszcz spowodowany tym, że matka zdarła ze mnie ciepłą pierzynę. 
- Czego ? - rzuciłam poduszkę o ścianę, która chwile temu ograniczała mnie od jej piskliwego głosu.
- Z szacunkiem proszę! - zażądała - Mamy problemy w pracy, dlatego będę pracować więcej. 
- A da się pracować jeszcze więcej niż ty ? - zakpiłam.
- Jeśli nie chcesz mieszkać pod mostem, to tak. 
- Już wolę mieszkać pod mostem niż być ignorowana przez kobietę, którą nazywam mamą. - burknęłam.
- Kochanie.. - usiadła na moim łóżku, na co ja odwróciłam się tyłem do niej. Nie chcę by widziała że moje oczy są załzawione i jeden ruch, a się po ryczę jak dziecko.
- Nie mamo! Idź do pracy bo się spóźnisz.
- Kocham Cię! - dotknęła moich pleców na co ja się odsunęłam i wszyła z pomieszczenia. Odetchnęłam z ulgą, a łzy które znajdowały się w oczach popłynęły.

Jeszcze chwilę poleżałam na moim wygodny łóżku, wspominając sen, przez który na mojej twarz zawadniał duży uśmiech. Ciekawe czy go jeszcze będzie mi dane spotkać?
Dziś pracowałam, ale dopiero od dziewiętnastej, wtedy zaczyna się moja zmiana. 

Podeszłam do dużej czarnej szafy, która z ledwością mieściła moje ubrania. Chwyciłam w jedną rękę czarną bieliznę w koronkę z Victoria`s Secret, a w drugą jeansowe szorty i czarną mgiełkę. Są ludzie, którzy mają hopla na punkcie różnych rzeczy. Też mam, a właściwie moim 'hoplem' jest bielizna. Mogę wydać nawet całą wypłatę, tylko po to by w mojej szafie znalazła się nowa para bielizny, której nie posiadam. 
Ruszyłam w stronę łazienki, która była cała moja. Kocham to że mam swoją łazienkę. 

Weszłam w głąb pomieszczanie, szybko ściągając piżamę i wpełzając pod strugi ciepłej wody, które opatulały moje ciało ze wszystkich stron dając mi uczucie rozkoszy. W mojej głowie pojawiła się myśl, czy razem ze mną pod prysznicem zmieścił by się Harry ?- Idiotka nie myśl o tym. Moja podświadomość mnie skarciła.



~*~ 

Wybiegłam pośpiesznie z domu, wcześniej go zamykając. Jak jeszcze raz się spóźnię to mój nienormalny szef tym razem mnie wyrzuci. Wybrałam drogę przez park, która jest krótsza i szybciej dotrę do Black Rose. Przerzuciłam swoją czarą sportową torebę przez ramię, po czym zaczęłam biegnąć. Do moich uszu doszły piski, momentalnie stanęłam wryta w ziemię. Pełno fotografów, którzy na pewno są paparazzi i tłumy rozwrzeszczanych nastolatek. 
- Co tu się kurwa dzieje? - powiedziałam sama do siebie.
- Boysband się dzieje. - do moich uszu doszedł głos, który z pewnością był zirytowana tą sytuacją. 
Przez tłumy przeciskali się ochroniarze robią drogę pięciu chłopakom, gdy byli na tyle blisko bym mogła zobaczyć ich twarze, zobaczyłam go. Zobaczyłam Harrego, który uwiesił swój wzrok na mnie. Lekko się uśmiechnęłam do niego, na co mnie zignorował. Frajer.
Czym prędzej kontynuowałam swój bieg do baru. Rozmyślając o tym że na pewno mnie już nie pamięta. Gdy weszłam do zadymionego baru, przepełniony zapachem alkoholu.
Na samym wejściu w moim kierunku zmierzał rozwścieczony szef. 
- Gdzie ty byłaś, spóźniłaś się! - krzycząc, pokazywał swój po srebrzany zegarek.
- Przepraszam, ale jakiś boysband jest w mieście i zatarasowali wszystkie ulice. - wymyśliłam na poczekaniu.
- Nie Aben koniec już z tym. 
- Proszę? Czy pan mnie w tej chwili wyrzuca. 
- A co głucha jesteś? - zmierzył mnie wściekle.
- Nie! No to poproszę piwo. - uśmiechnęłam się sztucznie. - Teraz!
Teraz szef stał zamurowany. 
- Albo nie, nie dam Ci tej satysfakcji byś mógł zarobić. - zaśmiałam mu się w twarz. Chcąc wyjść kopnęłam z całej siły w drzwi, które kogoś uderzyły. 
- Przepraszam! - wybiegłam by pomóc nieznajomemu.
- Mała, a ma tyle siły. - do moich uszu doszedł TEN ochrypły głos.
- Harold?
- Tak, wiem jak mam na imię. - chichotał.
- Przepraszam jeszcze raz, muszę iść. - chcąc jak najszybciej oddalić się od tego baru wyprostowałam się i..
Moja ręka został chwycona przez Harrego. Popatrzyłam na jego palce, które były owinięte w okół mojego nadgarstka, a potem wzrok przeniosłam na niego. 
- Możesz mnie puścić? 
- A praca? - zapytał zdezorientowany.
- Zostałam wyrzucona. - burknęłam.
- To trzeba to uczcić. - na jego twarz pojawił się uśmiech, odsłaniający dwa słodkie dołeczki.
- Co masz na myśli? - zmarszczyłam brwi.


______________________________________________________

Witam, jesteśmy pełne pomysłów i energii by pisać dalsze rozdziały o Hiner. Musimy tylko zobaczyć że wy tego chcecie. Więc komentujcie, ponieważ to bardzo motywuje. :) 
Pozdrawiamy :*


Ps. Byłyśmy wczoraj w kinie na filmie ,, Niezgodna" ! MASAKRA ŚWIETNY ! :D 
Polecamy, ale zdaniem Rory i tak nie przebije igrzysk śmierci. :) Ale i tak oceniamy go na +. ♥


Komentujcie i polecajcie ! :)


gdyż to jest bezsensu pisać dla trzech osób :) Wspaniałych trzech osób ♥